Wpisy z okresu: 6.2012

….. bo za zachodnią granicą goście nie są końcem świata. Po pierwsze ich wizyta jest zapowiedziana na wiele dni lub tygodni naprzód i wpisana w kalendarz. Po drugie obowiązuje nas obecność w domu i tyle. Z początku mojego tu pobytu gorliwie miotałam się, chciałam jak najlepiej ugościć, proponowałam po polsku kawę bądź herbatę, przez co uchodziłam za dziwadło.

Jeżeli goście zapowiedzieli wizytę , to spokojnie  stawiamy wodę mineralna , szklanki i jest ok. Czasami gdy odwiedzającym jest mężczyzna podajemy piwo i niekoniecznie do niego szkło, bo tutaj panowie lubią sobie pociągnąć z butelki.

W zależności od rangi odwiedzającego, który sam sie zapowiedział, w czasie popołudniowej kawy, podajemy kawę z automatu w termosie, brrr, i keksy /czyli ciastka suche z pudełka/. Mianem keksów nazywane są wszelakiej maści kupne ciasteczka.

Zapraszając na popołudniowa kawę nie zapominajmy, że należałoby upiec ciasto , bo tak sformowane  zaproszenie nijako nas do tego obliguje. Często też, zamiast ciasta upieczonego samodzielnie podajemy kupne, które  nabędziemy w każdej Bakerai tzn piekarni, czyli tam gdzie są bułki i chleb. Sprzedawane są duże kawałki tak w granicach 10x10cm więc spokojnie je dzielimy. Niemieckie gospodynie są mistrzyniami wypieków. Najczęściej podaje się ciasta na cieniutkim kruchym spodzie z owocami i galaretką i do tego masa bitej śmietany /Schlagsahne/, którą podajemy na oddzielnym talerzyku lub w szklanej salaterce.

W niektórych kręgach organizuje się śniadanie. To wygodna forma , nie wymagająca większych nakładów finansowych, a dająca wystarczające uhonorowanie ważnych gości, ale nie rodziny np. wizyta księdza lub pastora z gratulacjami urodzinowymi, czy urodzin dla ważnych, ale nie najważniejszych znajomych. Często też śniadania urządzają sobie panie z jakiegoś kręgu np Golfklub, Landfrauen itp.Takie śniadania odbywają się najczęściej raz w miesiącu w kolejnych domach uczestniczek. Śniadania te są jakby bardziej uroczyste od codziennych domowych, ale bez przesady. Podawane najczęściej w pokoju stołowym. Sztuka polega na tym, żeby ładnie nakryć stół i ładnie podać.Obowiązkowo podajemy świeże bułki, masło, 2/3 rodzaje wędlin, jakiś ser żółty. Żadnych sałatek i innych czasochłonnych potraw. Sztuka polega na tym , że ma leżeć na stole tyle by wystarczyło, ale nie za dużo. Ponieważ bułki są stosunkowo drogie i same w sobie są rarytasem, więc podajemy ich parę rodzajów, tych z wyższej półki, średnio w przeliczeniu 1 i 1/2 na osobę. A że w gościnie nie należy najadać się, wiec policz plastry wędlin czy sera z założeniem, że na jedną bułkę powinien wystarczyć jeden plaster i trochę na zakładkę, dla bardziej głodnych. Spokojnie można też podać Schmirkesse , czyli wszelkiego rodzaju serki topione, i obowiazkowo biały ser/ Quark/ , do tego jakieś konfitury lub miód.

Tak urządzone śniadanie , z reguły nie obciąża budżetu domowego, bo podajemy właściwie to co mamy w domu.

Inaczej rzecz ma się z wielkimi uroczystościami. Z reguły organizowane są one w restauracjach, lub dla oszczędniejszych w przy parafialnych salkach. Goście przyjeżdrzają , pobawią się i odjadą do swoich domów. Takie przyjecie nie obciąża więc domu, bo nikomu do głowy nie przyjdzie , by doń wstąpić, czy nie daj Boże zanocować. Od nocowania są hotele w prawie każdej dziurze. Niemcy swój dom traktują jak twierdzę i niewiele osób jest doń wpuszczanych.

Panie i panowie często też graja w karty. Tu, tak samo jak ze śniadaniami gra w karty odbywa się rotacyjnie i podaje się tylko wodę mineralna lub piwo.

Niemcy celebrują urodziny. Pierwszym pytaniem po zapoznaniu jest , ile masz lat, lub w którym roku urodziłaś się. Urodziny  to najważniejsze święto w roku.

Osobnym tematem są prezenty. No, prezenty w Niemczech to cała sztuka i wierzcie mi, że zaproszenie do domu solenizanta nie wywołuje popłochu.

Idąc z wizytą sąsiedzką bierzemy, albo i nie, coś z piwniczki. Zatem wszelkiego rodzaju dżemy, soki , przetwory własnej roboty są jak najbardziej na miejscu i taktowane szczególnie uważnie. Pamiętajmy jednak, że przetwory mają być słodkie. Wiec zamrożony bigos odpada. Jak nie ma niczego w podorędziu, to tabliczka czekolady, mikroskopijna bombonierka na 3-4 czekoladki,paczka wafelków. Czyli upominek ma być nie zobowiązujący. Droższe upominki wywołają raczej konsternację niż zadowolenie.

Udając się na zaproszenie np. na urodziny , nie kupujemy wiąchy kwiatów i wypasionego prezentu. Jeśli chcemy podarować kwiat to np. orchideę w doniczce lub tez koszyczek, a w nim parę produktów spożywczych np. miód, pasztet w słoiku, kawałek lepszej wędliny, lepszy ser, czyli produkty z wyższej półki, ale bez przesady. Te droższe z Lidla czy Aldi też się nadają.Mrugnięcie okiem Ładnie zapakowany w celofan koszyczek czy  skrzyneczka  jest pożądany prezentem.

Inni  wreczją solenizantowi ładną kartkę. I tu uwaga. Często spotkacie się z kartkami, w których jest malutka kopertka na zewnątrz lub wewnątrz. Decydując się na taka kartkę wkładamy do kopertki od 10 do 20 euro. Nie więcej. I ta dwudziestka to dla szczególnie bliskich bądź ważnych osób.

Musimy też wiedzieć , że Niemcy kochają daty i wydarzenia. W wielu wydarzeniach uczestniczą z daleka. Ale ważne jest że uczestniczą. W zaprzyjaźnionych kręgach urodziło się  dziecko, u sąsiadów była 1 komunia lub konfirmacja, 25 lub 50 lecie pożycia małżeńskiego. Te wszystkie wydarzenia są omawiane w domach i często podawana jest karta z wkładką / szczególnie dla dzieci/ jako akcent dobrosąsiedzkich kontaktów podtrzymujących więzi.

I tylko jednego nie rozumiem. Na czym tu polega przyjaźń i jak wyglądają więzi sąsiedzkie. Bo tego nie widziałam , nie doświadczyłam. Dla mnie polki dziwnie tu chłodno…

do P….

9 komentarzy

….dopóki nie nauczysz się więcej dawać niż brać , nie będziesz Człowiekiem….

Twoja wartościa jest nie to co masz , ale to co oferujesz innym.

Jeśli kiedyś nauczysz się nie oszczędzać na drobiazgach, będziesz brał z życia pełnymi garściami , a ludzie zaczną Cię lubić i akceptować nie ze względu na , ale dla ciebie samego.

I wiedz , że nie chodzi o wartości materialne.

Twoje jedynactwo jest ci kulą u nogi, i pamiętaj , że kule można odciąć , by opadła na dno.  Jeśli tego nie zrobisz , to Twoja boja , zmęczona ciężarem, zerwie więzi i popłynie sama.

Bacz wiec , ucz się i staraj się innym oddawać najlepsza swa cząstkę , to ludzie będą Cię szanowali i kochali

Moja córka jest wariatką ?

1 komentarz

Dobrze , ze sobie człowiek od czasu do czasu cos poczyta w internecie , bo umarł by w nieswiadomosci …..

Wegetarianizm został uznany za chorobę psychiczną

Większość wegetarian na całym świecie będzie w szoku, ponieważ eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) uznali ich, jako umysłowo chorych. Przedstawiciele ruchów propagujących humanitaryzm względem zwierząt i zdrowy styl życia według nich powinni znaleźć się na liście pacjentów szpitali psychiatrycznych <ahttp://www.youtube.com/watch?v=0rPHpAw9lws&feature=related< /a>

Zaraz jednak znalazłam sprostowanie    ale  co się oburzyłam to moje.

Kiedy jako 21 latka dumnie studiująca filizofię zjawiła się na Święta Bożego Narodzenia , jak nigdy jadła. Pamiętam ten gest ucieszny zacierania rączek … i szyneczkę jeszcze z chrzanikiem … a szyneczka była palce lizać. Świń zakupiony od chłopa z chlewika, zapeklowane i uwędzone w starej, już teraz zamkniętej z braku następcy wędzarni. Wiecie taka szyneczka co to smaczliwa była okrutnie , nie zieleniała po godzinie i nie mieniła się wszystkimi kolorami tęczy, nie nasączona wodą i innymi paskudztwami. Taka szyneczka z prawdziwego mięsa…. więc jadła i jadła, i raczki zacierała , a ja biegusiem donosiłam kolejne plastry , bo widzieć Nat jedzącą i to jeszcze z apetytem, to jakby milion w totka wygrać…

Aż tu po świętach dziecię me oznajmia, ze właśnie wegetarianka zostaje. No cóż . Fanaberie młodej filozofki. Dziecię jednak w uporze trwało. Moje myślenie zdominowało pytanie co zrobić, by z głodu nie zdechła i matce rodzicielce na stare lata ulżyła. Miotałam się po sklepach, co kupić i dać by zjadło to chuchro, które z uporem maniaka Kostusi przez rok po urodzeniu wyrywałam…..A ona… jakby nic. Nie schudła , nie zbladła , nie zmarniała, na nogach się nie słaniała. Jakby włos się poprawił , cera rozkwitła, a sranko się wreszcie unormowało…Międzyczasie  zrobiła drugi fakultet, potem studia podyplomowe i jeszcze państwo jej za wyniki płaciło, bo w blond lokowanej główce umościł się niezły rozumek.

No i teraz już wiem. To wszystko dlatego , że filozofem została. W głowie jej się przewróciło i zwariowała!!!

co potwierdzają światowe autorytety

Zastosowanie nalewki:

Nalewka czosnkowa oczyszcza organizm z odkładającego się tłuszczu, wypłukuje nierozpuszczony wapń, gwałtownie poprawia przemianę materii, oczyszcza, wzmacnia i uelastycznia naczynia krwionośne, zapobiega zawałowi serca, miażdżycy, paraliżowi, tworzeniu się nowotworów, likwiduje szum w głowie, poprawia wzrok, odmładza organizm, zapobiega zawałowi mózgu i wrzodom w przewodzie pokarmowym. Sok z czosnku pobudza apetyt, poprawia trawienie, pomaga przy wielu chorobach układu oddechowego, zapobiega przeziębieniom, likwiduje bóle głowy i bezsenność posiada właściwości moczopędne, wykrztuśne i znieczulające (uśmierzające ból).

 

PRZEPIS NA ELIKSIR MŁODOŚCI

25 dag obranego czosnku zetrzeć na miazgę i zalać  300 ml czystego spirytusu.
Szczelnie zamknąć i postawić w ciemnym i chłodnym miejscu (ale nie do lodówki) na 10 dni.
Po tym czasie masę należy przecedzić i dobrze odcisnąć, przelać do buteleczki i postawić w ciemnym miejscu jeszcze na 3-4 dni.
Kuracja i sposób jej prowadzenia:

Każdą ilość kropli pić z 50 ml kwaśnego produktu mlecznego, najlepiej z kefirem, jogurtem lub letnim (w temperaturze pokojowej) mlekiem – zapobiega to nieświeżemu zapachowi z ust!! Odpowiednia ilość kropli powinna być pita wg      ponieższej tabelki:

Dzień kuracji Liczba kropel
śniadanie obiad kolacja
1 1 2 3
2 4 5 6
3 7 8 9
4 10 11 12
5 13 14 15
6 15 14 13
7 12 11 10
8 9 8 7
9 6 5 4
10 3 2 1

Po 10-tym dniu, z tego co nam zostanie w buteleczce należy pić po 25 kropli 3 razy dziennie dopóki nalewka się skończy.

Jak często w roku można pić nalewkę?

Na pewno nalewki nie można stosować zbyt często, tj.: kilka razy w roku. Sądzę, że 1-2 razy na 5 lat jest ilością w miarę bezpieczną.

Starzy ludzie mówili , ze najważniejsze jest , by ciepło było w głowę i nogi. Teraz mamy na to twierdzenie uzasadnienie medyczne, ale kiedyś zdrowie zależało od przestrzegania odwiecznych reguł, a metody baby szeptuchy niejednemu pomogły podźwignąć sie z choroby.

Jako że Inez pielęgniarka jest, jedna z nielicznych,które myślą, szukają odpowiedzi i pacjenta nie zostawia samego sobie, połączymy stare z nowym.

Kiedy już już , za chwilkę  zachorujemy , a to się wie, bo .. no po prostu wie, to….

bierzemy michę z wodą tak gorącą jak samo piekło, byleby wytrzymać, wsadzamy nożyny do tej wody i wrzucamy do 10 tabletek Polopiryny.

Zaraz też wystąpią poty, wiec owijamy się ręcznikiem i moczymy nogi dalej, dolewając gorącą wodę. Mocząc nogi w gorącej polopirynie wprowadzamy bezpośrednio do krwioobiegu, poprzez naczynia włosowate,polopirynkę i ona natychmiast zaczyna działać.

Sposób szybki i skuteczny.Od lat funkcjonuje w mojej rodzinie. I najważniejsze że pomaga.

 

Bardzo prosty do wykonania .

Składniki:  30 ząbków czosnku, 5 cytryn, 1 litr przegotowanej, zimnej wody.

Obrany czosnek, najlepiej kupić czosnek polski od babci na ryneczku, bo chociaż  często cherlawy, na pewno będzie nie pryskany, zmiksować z cytrynami w całości. Pamiętajmy jednak, żeby wybrać cytryny Bio , czyli nie pryskane, a dla pewności tuż przed miksowaniem sparzyć wrzątkiem.

Otrzymaną masę  wlać wraz 1 litrem przegotowanej zimnej wody do ciemnego naczynia na 24 godziny. Postawić w chłodnym miejscu. Po 24 godzinach przecedzić, zlać do ciemnych butelek. Przechowywać w lodówce.

Pić 1 dziennie , łyżkę stołową.

Kurację powtórzyć po miesiącu


Receptury i przepisy

10 komentarzy

Wczorajsza rozmowa z moja jedyną przyjaciółka stała się przyczynkiem do otworzenia nowej kategorii na blogu.                                                

Receptury i przepisy.

Nasze nocne skeypowe rozmowy, bo u niej ranek i czas na poranna kawkę , u mnie noc i ostatnie herbatka , ubogacają mnie, moje myślenie i spojrzenie na świat.

I mimo dzielącej nas międzykontynentalnej odległości i prawie 20 letniej różnicy wieku, w przyjaźni to maja druga połówka jabłka.

Receptury i przepisy to taki sobie misz masz.

Receptury , bo moja przyjaciółka ostatnimi czasy żywo zainteresowała się medycyną naturalna i cześć naszych rozmów to odgrzebywanie z pamięci wiedzy, zasłyszanych gdzieś  receptur pt. jednej pani to pomogło, i kiedyś tak lekceważonej przeze mnie wiedzy i zainteresowań mojej mamy, która rodzinnie po cichu traktowana z pewnym lekceważeniem za jej artystyczną duszę, inność i przywiezione z kresów wierzenia, bajki i metody uzdrawiania , i atmosferę lekkiego porozumienie z istotami wyższymi.

I teraz w czasie rozmów z I. wracają słowa matki jak zza mgły i okazuje się, ze była to cenna wiedza,którą w swej arogancji zgubiłam. I teraz  już u schyłku życia uświadamiam sobie jak wiele straciłam.

A że marzeniem I., które ciągle jest w fazie zamiaru, jest stworzenie zielnika i wielkiej księgi wiedzy o medycynie naturalnej, zapiszę to, o czym rozmawiamy. I choć pewnie takich zapisków w internecie jest miliony, to te , będą te jedyne , bo nasze…

Najbardziej przychylna i pełna wiary nie mogę jednak bez obawy spoglądać na zachodnią stronę.Jeśli wypowiada się polityk tej rangi na taki temat , to coś jest na rzeczy…

I zadziwia to wieczne dążenie do celu. Niemcom ciągle się śni Cesarstwo i panowanie nad światem.Bo jakoś nie wierzę w altruistyczną ideę równości i braterstwa ze strony tego Narodu, i dla mnie Bruksela to tylko  czapa.A nauczona historycznym doświadczeniem, nawet jak przysypiałam na lekcjach historii, chociaż z rzadka bo historyczka była fascynująca i jej lekcje nie nudne, to uczona jednym z najstarszych programów wiem , podskórnie czuje, że tym razem cel próbują osiągnąć innymi , bo pokojowymi metodami.

Ale pazury pozostają pazurami, aksamitne pazurki potrafią równie dotkliwie pokaleczyć , i na nic szlachetne  opakowanie.

Narody pozostaną narodami, i mimo że próbuje się nas okraść z państwowości, jak już z majątkiem narodowym zrobiono, wierze głęboko w mądrość narodów, że nie pozwolą sobą manipulować , i zrozumieją że czarny orzeł nie jest niewinnym ptaszkiem.

I tylko przypilnujmy szkół.Nie dajmy się do końca okraść, jak to już uczyniono, z wiedzy, sprowadzając  ja do durnych testów i chowu ćwierćinteligentów.

Tylko kto to ma zrobić, skoro większość społeczeństwa ze zrezygnowaniem patrzy na demontaż  państwa, co aktywniejsi lub bez wyjścia pracują za rzekami za lasami i wodami , a ci którzy zostali i czegoś jeszcze  chcą i tak za chwilę udadzą się na wewnętrzna emigracje

Na naszych oczach tworzony jest Nowy porządek Świata , i choć z daleka od polityki, broń boże bez beretu choć z pobliża Torunia, patrzę i widzę. Czytam i analizuję.

I strach się bać ….. mnie jeszcze serce drga na widok biało-czerwonej , moim dzieciom  może , a maleńka Zu , nie wiem czy będzie widziała co to jest Polska.

I pewnie pozostanie tylko żałować skonfiskowanego majątku za powstańczy zapał i przelana krew, ale tez nie za długo , bo kto z młodych będzie to rozumiał

Niemcy/ Minister finansów Schaeuble za dalszą integracją w UE

PAP | dodane 2012-06-23 (21:35)

Minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble powiedział w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel”, że Komisja Europejska musi się przekształcić „w prawdziwy rząd” UE i z tego powodu w ciągu kilku lat w Niemczech konieczne będzie głosowanie nad nową konstytucją.
Schaeuble uważa, że dalsza polityczna integracja państw członkowskich UE jest niezbędna. W wywiadzie podkreślił, że potrzeba wyraźnej instytucjonalnej przebudowy UE i lepszej demokratycznej legitymacji podejmowanych decyzji.

- Dotychczas do państw członkowskich prawie zawsze należy ostatnie słowo. To nie może tak zostać.

W ważnych dziedzinach polityki musimy przenieść więcej kompetencji do Brukseli – powiedział minister.

Schaeuble chce m.in., by Komisja Europejska stała się prawdziwym rządem, by prezydenta UE wyłaniali wszyscy obywatele państw unijnych w bezpośrednich wyborach, opowiada się też za umocnieniem Parlamentu Europejskiego – odnotowuje „Spiegel”.

- Europa przyszłości nie będzie państwem federalnym na wzór Stanów Zjednoczonych, czy Republiki Federalnej (Niemiec). Będzie miała własną strukturę. To ekscytująca próba – powiedział niemiecki minister.

Schaeuble nie sądzi, by doszło do rozpadu strefy euro. Ostrzega zarazem, że gdyby jednak do tego doszło, „zakwestionowane zostałoby wiele z tego, co osiągnęliśmy – od wspólnego rynku wewnętrznego po swobodę podróżowania w Europie”.
Minister pozostaje przeciwny euroobligacjom, dopóki nie powstanie unia fiskalna, oznaczająca oddanie kompetencji budżetowych przez państwa narodowe. Na pytanie, jak taka unia fiskalna miałaby wyglądać, aby Niemcy zaakceptowały euroobligacje, Schaeuble odpowiedział, że optymalnym rozwiązaniem byłby unijny minister finansów, który dysponowałby prawem weta wobec budżetów narodowych i musiałby zatwierdzać wielkość nowego zadłużenia.

czas……..

Brak komentarzy

37 dni….. i do domu Auto

Piwo nigdy nie chodzi na mecze.

Piwo zawsze ma dla ciebie czas.

Piwo nie czepia się, że nie umiesz gotować.

Piwo nie chodzi na inne dziewczyny.

Od piwa nie mozna zajść w ciążę.

Piwo nie chrapie, gdy chcesz spać.

Piwo nie żąda dowodu miłości.

Piwo nie jest zazdrosne,że inny facet patrzy na ciebie.

Piwo nie bije się z każdym, kto sie nawinie.

Piwo nie beka.

Piwo nie ogląda się za innymi dziewczynami, gdy z nim idziesz.

Piwo nie chodzi na piwo.

Piwo lubi okragłe brzuszki.

Piwo cierpliwie czeka, gdy jesteś na zakupach.

Grzane piwo jest lepsze od nagrzanego faceta… ;)))


  • RSS