Wpisy z okresu: 6.2013

Aparat fotograficzny

Brak komentarzy

W ubiegłym roku poprosiłam syna moich podopiecznych , by kupił mi w internecie, bo taniej, aparat fotograficzny.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy moi podopieczni powiedzieli mi, ze aparat jest w prezencie.Tym bardziej , że byłam u nich od niedawna, i jeszcze jakoś szczególnie nie zasłużyłam na taki drogi prezent. No super . Ponad 200 euro zaoszczędzonych.

Cieszyłam się jak dziecko. Latałam z aparatem gdzie tylko się dało. Ćwiczyłam , fotografowałam, próbowałam…

Aparat pojechał ze mną do Brisbane , a tam , no istne szaleństwo. Fotom nie było końca.

Najpierw zaczęła złazić farba z obudowy. No trudno. Potem zaszkodził mu klimat, i działał jak sam chciał. Raz foty wychodziły super, innym razem nie mogłam zmusić mojego aparatu do współpracy.

Wróciłam , oddałam do naprawy gwarancyjnej. Wrócił niby naprawiony. Foty robił.A jakże. Po dwóch tygodniach właczam aparat, a on sobie burczy, bzyka , pochrumkuje. Pytam zaprzyjażnionego sąsiada czy tak ma być???Bo może ja nie znam sie na aparatach.  Suma sumarum  uczynny sąsiad zadzwonił do  sprzedawcy, i w efekcie wysłałam aparacik do ponownej reperacji.

Właśnie wrócił. I dacie wiarę??? Przysłali mi nowiutki aparacik.

 

Muszę powiedzieć, że w Niemczech naprawa gwarancyjna to fraszka. Przynajmniej w tym konkretnym przypadku. Szybko , sprawnie i bez wydziwiań. Troszkę obawiałam się , gdyż australijski klimat, dużą wilgotność powietrza, wiatry na oceanem na pewno wpłynęły na jego funkcjonowanie i obawiałam się oceny, że usterki są wynikiem nie tyle złego obchodzenia się ,a ekstremalnych warunków. A tu nic. Szybko, sprawnie i bezboleśnie.

Jakże inne doświadczenie po próbach reperacji poprzedniego aparatu , kupionego w kraju, w Polskim serwisie, gdzie znaleziono tysiąc i jedną przyczynę umyślnego uszkodzenia aparatu.I odmówiono naprawy gwarancyjnej, oferując naprawę na mój koszt,zbliżający się do kosztu kupna nowego aparatu. No cóż. Podjęłam jedyną słuszną decyzję, i stąd zakup nowego.Czasami u nas w kraju , jesteśmy świętsi od Papieża, a okazuje się ,w w innych krajach naprawa gwarancyjna to normalna  procedura.

W Australii jest jeszcze lepsze podejście do klienta. W okresie gwarancyjnym , może on stwierdzić, że zakupiona rzecz nie odpowiada mu jednak, nie spełnia jego wymogów , kolor nie taki , i grzecznie wymieniają w sklepie na inny produkt lub zwracają pieniądze.

Po prostu super.

 

 

Zuzanki foty

Brak komentarzy

 

Fotki niestety nie moje , ale piękne

Tortownica o średnicy 26 cm

Ciasto:
150 g mąki
50 g mąki ziemniaczanej
100 g cukru
1 cukier waniliowy
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka otarta z połowy cytryny
3 żółtka
10 dag masła
6 łyżek mleka
500 g rabarbaru

Beza:
3 białka
150 g cukru
40 g płatków migdałowych
Rabarbar, nie obrany, kroimy na mniejsze kawałki.
Margarynę ubijamy mikserem z cukrem i cukrem waniliowym do białości.

Następnie dodajemy żółtka i skórkę z cytryny. 

Wsypujemy mąkę, mąkę ziemniaczaną i proszek do pieczenia. Na końcu dodajemy mleko.

Całość dokładnie mieszamy. Ciasto powinno wyjść gęste, ale jednolite. Ciasto rozsmarowujemy w tortownicy wysmarowanej tłuszczem.

Układamy rabarbar, delikatnie wciskając go w ciasto.

Tortownicę wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 30 minut.
  Międzyczasie ubijamy białka na sztywno. Partiami wsypujemy cukier i ubijamy aż beza będzie lśniąca i gładka.

Po 30 minutach wyjmujemy ciasto z piekarnika i delikatnie i równomiernie rozprowadzamy na nim bezę.

Całość posypujemy płatkami migdałowymi i ponownie wkładamy do piekarnika, tym razem na 20 minut, aż beza się zezłości.

Gdyby wierzch zbyt szybko brązowiał, można w czasie pieczenia położyć kawałek papieru.

Życie na forum

Brak komentarzy

Nabrałam nieładnego nawyku podglądania.

Regularnie poczytuję na jednym z portali dla Polaków będących za granicą fora opiekunek, czyli Pań , które opiekują się starszymi osobami w ich domach. Rzecz oczywiście dotyczy Niemiec.

Kiedy one maja na to   wszystko czas ? Rano wpisy w ciągu dnia wpisy , w południe wpisy , wieczorem i nocą też.  Piszą i piszą.

Cmok-buziaczki , odbijane kapselki czyli piwko , kawki ciasta, torty, winka i drinki. Częstują się wirtualnie. Do tego relacje z marszów z kijkami, rajdy rowerowe, pływanie w basenie. Jedna od drugiej fajniej spędza czas, jednej od drugiej lepiej się wiedzie. Bite śmietanki , truskaweczki, szampaniki i inne frykasy.

I tylko nie widzę tu nigdzie pracy , choć z podtekstu  wynika, że utrudzone są setnie. Liczą dni do wyjazdu do kraju, opowiadają o wielkich walizach nowych nabytków.

I tyko nie widzę tu nigdzie pracy, która taka trudna jest a Panie wracją do domu setnie umęczone. Gdzie żmudne , monotonne przebywanie z chorym, ogłupiające granie w chińczyka , ogarnianie wszystkich kątów, pranie, gotowanie, zakupy. Gdzie dźwiganie , przewracanie , zmiana pampersów. Gdzie wpisy o trudzie  pracy z osobami z demencją, żyjącymi we własnym świecie, często agresywnymi. Gdzie te wszystkie opowieści o tym , jak trudno przebywać z chorym zamkniętym tygodniami w domu , bez kontaktu ze światem zewnętrznym.  Gdzie opowiesci o domach w których opiekunka  nie dojada, domach gdzie  zdane są tylko na siebie , bo rodzina nie ma czasu i nie jest generalnie zainteresowana problemami dnia codziennego, bo jak już wynajęła opiekunkę , czyli kobietę z  Polski czy Rumunii to już  uznaje ze  spawa załatwiona i stary rodzic jest  zaopiekowany.

 

I tak sobie myślę , że forum na którym kobiety pisują , jest tylko odskocznią od trudnego dnia codziennego.

Łapią dobre chwilki i żyją nimi cały dzień. Tworzą miraże lepszego ,  fajniejszego życia,  wirtualne koleżeństwo, wirtualne związki na odległość,  które czasem procentują wieloletnia przyjaźnią.

W ich opowieściach nie ma kłamstwa , jest szukanie namiastki prawdziwego życia.  Jakiejś minimalnej niezależności i ułudy , że żyją normalnie….

Nie wyciągaj więc czytelniku forów błędnych wniosków…..

 

 

 

 

 

 

Babcia raz , zaraz dwa

Brak komentarzy

No może nie zaraz, bo dopiero w lutym.

Więc będę podwójna babcią !!!!!!

Imię już dawno wybrane . HANIA!!!!!!!

….. a mnie marzy się wnuk

 

Zuzanka ma już wózek , ale czy malutki człowiek tam się zmieści ????
Jak donosi córka Zuzia chce braciszka, siostrzyczkę i małpkę która koniecznie będzie mówić po polsku

……..

Brak komentarzy

Tylko samotni piszą pamiętniki.
Jestem zmęczona…. chciałabym , by śmierć przyszła do mnie we śnie.

Nie chcę czuć , że nadchodzi.

Nie chcę wiedzieć , że pozostanie ze mnie tylko fizyczna skorupa , a myśli się splączą i będę tylko rośliną.
Zazdroszczę ludziom , którzy umierają we śnie, lub w szybki gwałtowny sposób….

Nie czują bólu przemijania.


  • RSS