W ubiegłym roku poprosiłam syna moich podopiecznych , by kupił mi w internecie, bo taniej, aparat fotograficzny.

Jakież było moje zdziwienie, kiedy moi podopieczni powiedzieli mi, ze aparat jest w prezencie.Tym bardziej , że byłam u nich od niedawna, i jeszcze jakoś szczególnie nie zasłużyłam na taki drogi prezent. No super . Ponad 200 euro zaoszczędzonych.

Cieszyłam się jak dziecko. Latałam z aparatem gdzie tylko się dało. Ćwiczyłam , fotografowałam, próbowałam…

Aparat pojechał ze mną do Brisbane , a tam , no istne szaleństwo. Fotom nie było końca.

Najpierw zaczęła złazić farba z obudowy. No trudno. Potem zaszkodził mu klimat, i działał jak sam chciał. Raz foty wychodziły super, innym razem nie mogłam zmusić mojego aparatu do współpracy.

Wróciłam , oddałam do naprawy gwarancyjnej. Wrócił niby naprawiony. Foty robił.A jakże. Po dwóch tygodniach właczam aparat, a on sobie burczy, bzyka , pochrumkuje. Pytam zaprzyjażnionego sąsiada czy tak ma być???Bo może ja nie znam sie na aparatach.  Suma sumarum  uczynny sąsiad zadzwonił do  sprzedawcy, i w efekcie wysłałam aparacik do ponownej reperacji.

Właśnie wrócił. I dacie wiarę??? Przysłali mi nowiutki aparacik.

 

Muszę powiedzieć, że w Niemczech naprawa gwarancyjna to fraszka. Przynajmniej w tym konkretnym przypadku. Szybko , sprawnie i bez wydziwiań. Troszkę obawiałam się , gdyż australijski klimat, dużą wilgotność powietrza, wiatry na oceanem na pewno wpłynęły na jego funkcjonowanie i obawiałam się oceny, że usterki są wynikiem nie tyle złego obchodzenia się ,a ekstremalnych warunków. A tu nic. Szybko, sprawnie i bezboleśnie.

Jakże inne doświadczenie po próbach reperacji poprzedniego aparatu , kupionego w kraju, w Polskim serwisie, gdzie znaleziono tysiąc i jedną przyczynę umyślnego uszkodzenia aparatu.I odmówiono naprawy gwarancyjnej, oferując naprawę na mój koszt,zbliżający się do kosztu kupna nowego aparatu. No cóż. Podjęłam jedyną słuszną decyzję, i stąd zakup nowego.Czasami u nas w kraju , jesteśmy świętsi od Papieża, a okazuje się ,w w innych krajach naprawa gwarancyjna to normalna  procedura.

W Australii jest jeszcze lepsze podejście do klienta. W okresie gwarancyjnym , może on stwierdzić, że zakupiona rzecz nie odpowiada mu jednak, nie spełnia jego wymogów , kolor nie taki , i grzecznie wymieniają w sklepie na inny produkt lub zwracają pieniądze.

Po prostu super.