Wpisy z okresu: 7.2013

Pocztowe perypetie

Brak komentarzy

W marcu wysłałam do mojej córki i mojej przyjaciółki do Australii listy, takie po kilogramie. Właściwie były to małe paczuszki, ale w kopertach z bąbelkami.

Bardzo starałam się, by dotarły przed świętami wielkanocnymi , bo w liście do córki wysłałam trochę wielkanocnych dekoracji, których brak w Australii, trochę leków,i jakieś tam duperele, żeby dzieciaki poczuły się jak w Ojczyźnie. Taka małą namiastkę domu. Nic specjalnego, ot mama wysłała, pamiętała. Do przyjaciółki wysłałam upragnioną formę do pierogów, bo lepienia pierogów fanką jest, i kartki świąteczne do australijskich znajomych wraz z drobnymi upominkami. Malutkimi ,bo cóż można zmieścić w paczce w kształcie listu i to jeszcze do 1 kilograma.

Moje listo-paczki zatoczyły krąg. Właśnie odebrałam je z powrotem tu w Niemczech. Dotarły do Australii, i wróciły.

Jedna źle zaadresowałam, a drugą zaadresowałam tak jak poprzednie ,ale widać nie dość czytelnie dla australijskiego listonosza. Tak jakby czytać nie umiał. Na liście wyraźnie stoi numer mieszkania, ale nie doczytał i paczka wróciła.

Jest już lipiec. Od polowy marca paczki krążyły po świecie.

A ileż to nagadałyśmy się , że złodzieje, że to okradli , że pewnie w Niemczech, a może w Australii. Było toczenia piany, oj było……

A Australijczycy to nawet jedną z kopert w folię zapakowali , bo koperta cosik rwała się, i nawet 15 dolarów które włożyłam , bo zostały z pobytu ,wróciły.

Ha i jak tu nie wierzyć w dobre ludzkie chęci.

Jutro przepakowane wysyłam listem poleconym.

Uważnie napiszę adresy i na pewno dojdą !!!!!!!

Mandat z fotoradaru

Brak komentarzy

No i doczekałam się.

Poczta przyszła jak zwykle. Jak zwykle dziadek Frydrich z pietyzmem zasiadł do jej otwierania, otoczony wszelkimi potrzebnymi akcesoriami. Nóż do rozcinania kopert,długopis i ze trzy notatniki. Na każdej kopercie z pietyzmem wypisuje datę , po czym otwiera list, wpisuje datę na liście,i uważnie czyta.

Czyta raz, po czym drugi , by z filuternym uśmiechem podać mi pismo.

Patrzę i widzę swój bild  za kierownicą. Prędkość przekroczona o 7 km/h. 15 euro mandatu, i nie ma zmiłuj się.

No cóż, zapłaciłam. I byłam zła, bo dziadek mnie popędzał i denerwował się, że jadę za wolno. I kto zapłacił???

Kierowca. No jasne, że ja prowadziłam, ale czuję jakąś taką niesprawiedliwość , bo popędzał, pojękiwał ,że nie zdążymy na urodzinowy obiad u szwagierki.

A ja głupia stara mogłam nie słuchać , ale te wieczne narzekania strasznie mnie stresują i chciałam już jak najszybciej być u celu.

Zresztą dziwna sytuacja była, bo dziadek chciał zapłacić ten mandat , ale babcia na moją propozycję , że zapłacę, nie powiedziała nie , ale cała swą postawą określiła swoje stanowisko.

A co tam , 15 euro nie majątek,a jednak szkoda.

Cmentarny obyczaj

Brak komentarzy

Byłam na wielu cmentarzach w DE. I marzy mi się tak…

       

  Koneweczki czekają,grabki  i inne przydatne narzędzia potrzebne do pielęgnacji grobów czekają.

I nikomu nie przyjdzie do głowy, by zabrać je do domu……      

Jak na razie , u siebie walczę ze znikającymi roślinkami, kwiatami z wazonu…..

A może by tak i u nas wprowadzić ten dobry obyczaj????

UDA SIĘ ?????  Etam , nie ma szans

                                                                                                                                 


  • RSS