Wpisy w kategorii: Receptury i przepisy

Ten placek jest cieniutki, ale w DE  takie cieniuteńkie placki cieszą się wzięciem

Oryginalny przepis z zasobów mojej babci Liny wykonany pod jej czujnym okiem. Kto lubi niech piecze…

Podkład                                                                       

  • 250g margaryny
  • 100g cukru                                                                          
  • 1 cukier waniliowy
  • 1 jajko
  • 250g mąki
  • 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia

Wszystkie składniki wyrobić mikserem. Blachę wyłożyć papierem do pieczenia i rozsmarować całe ciasto. Będzie bardzo cieniutko,ale da się.

Ponad 1 kg rabarbaru umyć i razem ze skórką pokroić na 3 , 4 centymetrowe kawałki. Ułożyć na podpieczonym spodzie.placek

Blachę włożyć na drugą szynę od dołu. Piec w temperaturze 175 do 200 stopni

około 20 do 25 minut.

      Międzyczasie ubić mikserem pianę z 3 białek , a pod koniec ubijania dodać 

150 gram cukru.

 Wyłożyć na ciasto i piec jeszcze 6 do 8 minut na 2 szynie od góry w temperaturze 200 do 250  stopni.

Oczywiście można też ciasto upiec bez bezy , a po upieczeniu posypać cukrem pudrem prze sutko i też będzie dobre.

 

 

 

 

Tortownica o średnicy 26 cm

Ciasto:
150 g mąki
50 g mąki ziemniaczanej
100 g cukru
1 cukier waniliowy
1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
skórka otarta z połowy cytryny
3 żółtka
10 dag masła
6 łyżek mleka
500 g rabarbaru

Beza:
3 białka
150 g cukru
40 g płatków migdałowych
Rabarbar, nie obrany, kroimy na mniejsze kawałki.
Margarynę ubijamy mikserem z cukrem i cukrem waniliowym do białości.

Następnie dodajemy żółtka i skórkę z cytryny. 

Wsypujemy mąkę, mąkę ziemniaczaną i proszek do pieczenia. Na końcu dodajemy mleko.

Całość dokładnie mieszamy. Ciasto powinno wyjść gęste, ale jednolite. Ciasto rozsmarowujemy w tortownicy wysmarowanej tłuszczem.

Układamy rabarbar, delikatnie wciskając go w ciasto.

Tortownicę wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni na 30 minut.
  Międzyczasie ubijamy białka na sztywno. Partiami wsypujemy cukier i ubijamy aż beza będzie lśniąca i gładka.

Po 30 minutach wyjmujemy ciasto z piekarnika i delikatnie i równomiernie rozprowadzamy na nim bezę.

Całość posypujemy płatkami migdałowymi i ponownie wkładamy do piekarnika, tym razem na 20 minut, aż beza się zezłości.

Gdyby wierzch zbyt szybko brązowiał, można w czasie pieczenia położyć kawałek papieru.

Niestety mistrzem świata w pieczeniu ciast to nie jestem. Niestety.

Jak już wcześniej wspomniałam popołudnie bez kawy i ciasta w Niemczech jest nie do przyjęcia. Siłą rzeczy nauczyłam sie piec parę ciast , które zawsze wychodzą i smakują.

Ciasto drożdżowe / Zukerkuchen  piecze się szybko i łatwo. Ma ono jednak być cieńkie , nie tak ja nasze polskie drożdżowe wysokie i wyrośnięte.

SKŁADNIKI

550 g mąki 

140 g cukru

140 g margaryny

1 do 2 jajek

20 g drożdży

1/8 l mleka

łyżeczka oleju

dla chętnych zapach cytrynowy, czy rumowy, rodzynki

Drożdże zaczynić z ciepłym mlekiem z odrobiną mąki i cukru.

Pozostałe składniki wrzucić do miski i zmiksować mikserem, tak , by połączyły się wszystkie składniki. Wlać zaczynione drożdże i dalej miksować, aż wyrobi się jednolita masa. Jeśli jest troszkę za suche dodać odrobinę mleka tak by nabrało jednolitej konsystencji.

Dużą blachę , taka jaka jest standardowo załączana do kuchenek wyłożyć papierem do pieczenia i wyłożyć ciasto w taki sposób, by przykryło całą powierzchnię. Będzie cieniutkie, ale tak właśnie ma być.

Tak przygotowane ciasto włożyć do nagrzanego i włączonego na  50 stopni piekarnika . Po 10 minutach piekarnik wyłączyć i zostawić ciasto na kolejne 15 minut.

Następnie wyjąć blachę z ciastem i  i zrobić kleksy masłem tak jak pokazałam na zdjęciu obok, a następnie grubo posypać cukrem.

Tak przygotowane ciasto ponownie wkładamy do piekarnika  i pieczemy 10 minut w temperaturze 220 stopni, a następnie obniżamy temperaturę do 170 stopni na kolejne 20 minut.

Używamy obu grzałek, dolnej i górnej.

Masło rozpłynie się  i wsiąknie w ciasto , a cukier częściowo rozpuści i przywrze do ciasta

Smacznego

Domowe sposoby na kaszel

Brak komentarzy

Przepisy  na syrop z cebuli przekazywane są z pokolenia na pokolenie.  Jeśli nie znasz jego smaku z dzieciństwa, to znaczy , że mało chorowałaś.

Syrop z cebuli

2  do 5 cebul posiekaj i włóż do słoika.  Zasyp 2 czubatymi łyżkami cukru i zakręć słoik.Postaw ciepłym miejscu na kilka godzin. Kiedy cebula puści sok przecedź przez sitko i pij 2/3 razy dziennie.

Syrop możesz wzbogacić miodem, a co niektórzy dokładają tez  ząbki czosnku.

Mleko z czosnkiem i miodem

Do gorącego mleka dodaj łyżkę miodu i łyżeczkę masła. Dodaj roztarty ząbek czosnku. Wymieszaj i wypij gorący napój.


Syrop z czosnku i cytryny

Zmiażdżyć dwie główki czosnku, dodać sok z dwóch cytryn, cztery łyżki miodu i dwie szklanki przegotowanej wody. Odstawić przygotowany napój na dwie doby i pić dwa razy dziennie po dwie łyżki

Placek z agrestem

9 komentarzy

Smaczny i niestety nie szybki , na wzór niemiecki

Ciasto

125 g margaryny lub masła

125 g cukru

4 żółtka

15o g maki

2 łyżeczki proszku do pieczenia

bierzemy mikser i do roboty. Najpierw margarynę z cukrem , a potem wszystkie pozostałe składniki

W osobnym naczyniu ubijamy białka z cukrem.

Pieczemy dwa placki

po 1/2 ciasta wykładamy na posmarowaną tłuszczem tortownicę  a następnie  1/2 ubitej piany z białek

wkładamy do pieca i pieczemy w temperaturze 170 st. ok 30 minut

Międzyczasie obieramy ok 500g agrestu i rozparowujemy w garnuszku. Na koniec dodajemy trochę mąki ziemniaczanej. Myślę że w Polsce lepiej sprawdziłby się kisiel agrestowy.

Ubijamy śmietankę z odrobiną cukru. Następnie smarujemy jeden placek  agrestem i  ubitą śmietaną. Po czym kładziemy następny placek na wierzch. Ponieważ  placki na wierzchu maja ubitą pianę z białek  na górnej powierzchni tworzy się rosa . Tak jak w naszych sernikach złota rosa. PYCHOTKA

Ziemniaki z marchwią

1 komentarz

no to spróbowałam cud przepisu, za którym tęskniła moja podopieczna. Szczerze ? takie sobie.

Kartofle i marchew obrać , pokroić w kostkę ugotować  soląc. Dodać pokroją pietruszkę. Dodałam jeszcze trochę masełka na omastę.

I to za ziemniaki robi , albo makaron czy ryż .

Można zjeść . Czemu nie. Ale żeby to jakieś super smaczliwe było to nie powiem. Pewne jest jedno.Jak mamy za mało ziemniaczków do obiadu ,  to czemu nie.

Zastosowanie nalewki:

Nalewka czosnkowa oczyszcza organizm z odkładającego się tłuszczu, wypłukuje nierozpuszczony wapń, gwałtownie poprawia przemianę materii, oczyszcza, wzmacnia i uelastycznia naczynia krwionośne, zapobiega zawałowi serca, miażdżycy, paraliżowi, tworzeniu się nowotworów, likwiduje szum w głowie, poprawia wzrok, odmładza organizm, zapobiega zawałowi mózgu i wrzodom w przewodzie pokarmowym. Sok z czosnku pobudza apetyt, poprawia trawienie, pomaga przy wielu chorobach układu oddechowego, zapobiega przeziębieniom, likwiduje bóle głowy i bezsenność posiada właściwości moczopędne, wykrztuśne i znieczulające (uśmierzające ból).

 

PRZEPIS NA ELIKSIR MŁODOŚCI

25 dag obranego czosnku zetrzeć na miazgę i zalać  300 ml czystego spirytusu.
Szczelnie zamknąć i postawić w ciemnym i chłodnym miejscu (ale nie do lodówki) na 10 dni.
Po tym czasie masę należy przecedzić i dobrze odcisnąć, przelać do buteleczki i postawić w ciemnym miejscu jeszcze na 3-4 dni.
Kuracja i sposób jej prowadzenia:

Każdą ilość kropli pić z 50 ml kwaśnego produktu mlecznego, najlepiej z kefirem, jogurtem lub letnim (w temperaturze pokojowej) mlekiem – zapobiega to nieświeżemu zapachowi z ust!! Odpowiednia ilość kropli powinna być pita wg      ponieższej tabelki:

Dzień kuracji Liczba kropel
śniadanie obiad kolacja
1 1 2 3
2 4 5 6
3 7 8 9
4 10 11 12
5 13 14 15
6 15 14 13
7 12 11 10
8 9 8 7
9 6 5 4
10 3 2 1

Po 10-tym dniu, z tego co nam zostanie w buteleczce należy pić po 25 kropli 3 razy dziennie dopóki nalewka się skończy.

Jak często w roku można pić nalewkę?

Na pewno nalewki nie można stosować zbyt często, tj.: kilka razy w roku. Sądzę, że 1-2 razy na 5 lat jest ilością w miarę bezpieczną.

Starzy ludzie mówili , ze najważniejsze jest , by ciepło było w głowę i nogi. Teraz mamy na to twierdzenie uzasadnienie medyczne, ale kiedyś zdrowie zależało od przestrzegania odwiecznych reguł, a metody baby szeptuchy niejednemu pomogły podźwignąć sie z choroby.

Jako że Inez pielęgniarka jest, jedna z nielicznych,które myślą, szukają odpowiedzi i pacjenta nie zostawia samego sobie, połączymy stare z nowym.

Kiedy już już , za chwilkę  zachorujemy , a to się wie, bo .. no po prostu wie, to….

bierzemy michę z wodą tak gorącą jak samo piekło, byleby wytrzymać, wsadzamy nożyny do tej wody i wrzucamy do 10 tabletek Polopiryny.

Zaraz też wystąpią poty, wiec owijamy się ręcznikiem i moczymy nogi dalej, dolewając gorącą wodę. Mocząc nogi w gorącej polopirynie wprowadzamy bezpośrednio do krwioobiegu, poprzez naczynia włosowate,polopirynkę i ona natychmiast zaczyna działać.

Sposób szybki i skuteczny.Od lat funkcjonuje w mojej rodzinie. I najważniejsze że pomaga.

 

Bardzo prosty do wykonania .

Składniki:  30 ząbków czosnku, 5 cytryn, 1 litr przegotowanej, zimnej wody.

Obrany czosnek, najlepiej kupić czosnek polski od babci na ryneczku, bo chociaż  często cherlawy, na pewno będzie nie pryskany, zmiksować z cytrynami w całości. Pamiętajmy jednak, żeby wybrać cytryny Bio , czyli nie pryskane, a dla pewności tuż przed miksowaniem sparzyć wrzątkiem.

Otrzymaną masę  wlać wraz 1 litrem przegotowanej zimnej wody do ciemnego naczynia na 24 godziny. Postawić w chłodnym miejscu. Po 24 godzinach przecedzić, zlać do ciemnych butelek. Przechowywać w lodówce.

Pić 1 dziennie , łyżkę stołową.

Kurację powtórzyć po miesiącu


Receptury i przepisy

10 komentarzy

Wczorajsza rozmowa z moja jedyną przyjaciółka stała się przyczynkiem do otworzenia nowej kategorii na blogu.                                                

Receptury i przepisy.

Nasze nocne skeypowe rozmowy, bo u niej ranek i czas na poranna kawkę , u mnie noc i ostatnie herbatka , ubogacają mnie, moje myślenie i spojrzenie na świat.

I mimo dzielącej nas międzykontynentalnej odległości i prawie 20 letniej różnicy wieku, w przyjaźni to maja druga połówka jabłka.

Receptury i przepisy to taki sobie misz masz.

Receptury , bo moja przyjaciółka ostatnimi czasy żywo zainteresowała się medycyną naturalna i cześć naszych rozmów to odgrzebywanie z pamięci wiedzy, zasłyszanych gdzieś  receptur pt. jednej pani to pomogło, i kiedyś tak lekceważonej przeze mnie wiedzy i zainteresowań mojej mamy, która rodzinnie po cichu traktowana z pewnym lekceważeniem za jej artystyczną duszę, inność i przywiezione z kresów wierzenia, bajki i metody uzdrawiania , i atmosferę lekkiego porozumienie z istotami wyższymi.

I teraz w czasie rozmów z I. wracają słowa matki jak zza mgły i okazuje się, ze była to cenna wiedza,którą w swej arogancji zgubiłam. I teraz  już u schyłku życia uświadamiam sobie jak wiele straciłam.

A że marzeniem I., które ciągle jest w fazie zamiaru, jest stworzenie zielnika i wielkiej księgi wiedzy o medycynie naturalnej, zapiszę to, o czym rozmawiamy. I choć pewnie takich zapisków w internecie jest miliony, to te , będą te jedyne , bo nasze…


  • RSS