Wpisy z tagiem: europa

Coraz częściej mówi się ,ze Polacy obierają nowy kierunek emigracji za zachodnia granicę , do Niemiec. Przyjechałam, zobaczyłam, zostaję , taki tytuł nosi jeden z artykułów  w Na Temat, o nowym kierunku emigracji.

Żyję już tu troszkę, jakby na obrzeżach prawdziwego życia. Jako opiekunka starszych osób w pewien specyficzny sposób, zamknięta w małym światku domu staruszków , nie pozbawiona jednak drobnych przyjemności i wolnego czasu.

Związek Rolników zorganizował dni otwarte w okolicznych gospodarstwach rolnych. Niby nic takiego, gospodarstwa rodzinne prowadzące rożne rodzaje działalności rolniczej, za to cały przekrój.  W jednym dniu można było odwiedzić i zapoznać się z produkcja mleka, hodowlą świń i kurczaków. Obejrzeć gospodarstwo specjalizujące się w uprawie ziemniaka, uprawy warzyw czy odwiedzić fanatyka starych maszyn rolniczych,oraz zapoznać si z produkcja bio gazu. Wszystkie gospodarstwa zlokalizowane w niewielkim okręgu , tak , że w jeden dzień można wszystko zobaczyć.

wstep

Niemcy są fanatykami aktywnego wypoczynku, więc gremialnie wyruszyli na zwiedzanie. Całe rodziny na rowerach, rodzice z dziećmi, starsi i najstarsi. Kto nie czuł się na siłach to samochodem lub młodsi fanatycy motorów na swoich dwuśladach.

rowery

Dla dzieci  to lekcja, że mleko nie pochodzi z półki  w supermarkecie  ale od krowy. Jak wygląda krowa, jak ciele i świnia, skąd się biorą ziemniaki. Namacalnie , nie z obrazka.

Każde z gospodarstw przygotowało sie na przyjecie tłumów organizując przewodników, najczęściej członków rodziny i młodych wolontariuszy gotowych na udzielenie odpowiedzi na każde pytanie, organizując poczęstunek w ramach własnych możliwości, lub udostępniając miejsce dla rożnego rodzaju przewoźnej gastronomii, bo jak to w Niemczech bywa jak nie ma bratwurstu i piwa to impreza nie odbyła się. Zwiedzanie zwiedzaniem , ale piwo z kiełbasa musi być.

Schowek

drugie

  I już teraz wcale mnie nie dziwi, że na pólkach w supermarketach stoi  Deutsche Butter, Deutsche Milsch, czy Deutsche Kartofell, i ludzie chętnie po nie siegają , nie tylko ze względu na cenę , ale z wewnętrznego przekonania , że są nasze – niemieckie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bogaci Niemcy , biedni Niemcy

Brak komentarzy

Chodząc po  miastach i ulicach niemieckich miast oglądam wszystko. Zabytki , ludzi, sklepy, próbuje chwycić atmosferę miasta, jego rytm i zapach.

Miasteczka i wsie zadbane, ludzie jacyś bardziej uśmiechnięci. Nie czuje sie tego pedu jak na warszawskich ulicach, gdzie obowiązuje prawo prędzej, szybciej. Tu jakoś spokojniej.

Ostatnio byłam w Hanowerze. Złaziłam się, naoglądałam, połaziłam po sklepach. To, że uwielbiam Flohmarki  czyli takie targowiska już pisałam.  Już dawno odkryłam swoiste secend hendy prowadzone prze Niemiecki Czerwony Krzyż i przez Maltesar. Może i inne organizacje , ale się z takimi nie spotkałam. Punkty prowadzone przez te organizacje mają na celu pomoc biednym. Dlatego też najczęściej zaglądają tam Turcy i Rosjanie świeżo przybyli do nowej ojczyzny. Nie brakuje też Polaków i rdzennych Niemców. Każdy kto czuje niedostatek może tam zaopatrzyć się we wszystko co potrzebne do życia za stosunkowo małe pieniądze.

Najczęściej jest tak , że kiedy rodzice odchodzą z tego świata dzieci zabierają z ich domu parę rzeczy, które mają dla nich jakaś wartość , czy to materialną czy sentymentalną. Pozostałość darują organizacjom prowadzącym takie punkty. Ta pozostałość, to właściwie wszystko. Od mebli począwszy poprzez pościel, firany, ręczniki, szkło i porcelanę, garnki i wyposażenie kuchni. Dzwonią do organizacji umawiają termin i zabierane jest wszystko do gołych ścian. Następnie rzeczy te są segregowane, wyceniane i wystawione do nabycia przez potrzebujących. Ceny iście symboliczne.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tutaj w samym centrum Hanoweru właśnie taki sklep z rzeczami używanymi. Wielki 3 piętrowy.

Obok tablica informacyjna co na którym piętrze się znajduje. Parter to książki i płyty, kasety. Pierwsze piętro to wszystko dla dzieci od ubranek, wózków, poprzez zabawki które czekają na maluchy całymi stosami. Najwięcej jest rożnego rodzaju gier i układanek, gdyż granie z dziećmi w rożnego rodzaju gry jest tu naprawdę powszechne. Drugie piętro kryje meble, lampy, instrumenty, urządzenia do fitness i elektronikę. Na trzecim znajdziemy cala drobnicę do kuchni,od przysłowiowego wałka i garnka,po sprzęt elektryczny, a także obrusy, zasłony. Na czwartym zaś wszystko do ubrania.

Sklep działa od poniedziałku do soboty i naprawdę cieszy sie wielkim powodzeniem.

Zdjęcia robiłam z ukrycia, bo Niemcy są wyczuleni i od razu jakiś kierownik by mnie zapytał a po co , a z jakiej organizacji , a gdzie to będzie i dlaczego. A ja po prostu chciałam pokazać jak to wygląda tym, którzy trafia na ten blog.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sami widzicie ,że wybór jest ogromny.  Właściwie początkujący może za stosunkowo niewielka kwotę urządzić swój dom  i wyposażyć we wszystko co potrzebne.

 

 

 

Jasne, że nie są to nowe rzeczy, ale komuś służyły i nowemu nabywcy też jeszcze posłużą

 

 

 

 

 

 

Chociaż muszę przyznać, że porcelanę taka sama chciałabym  mieć w domu. Można znaleźć prawdziwe perełki

 

 

 

Meble też w bardzo dobrym stanie. Tu akurat na pewno wyposażenie z pokoju stołowego.

 

 

 

 

 

Sypialnię też da się za mały grosz urządzić

 

 

 

 

Klientów jak widać nie brakuje. Spotkacie tu i zasobnych Niemców,którzy polują na okazje

 

Szczególnie spodobały mi się stare lampy.Takie klimatyczne. Chciało by się taka mieć

 

Tutaj naprawdę jest dużo kupujących. I chociaż na pietrach z wyposażeniem wyraźnie widać Niemców polujących na okazję, lub potrzebujących w trybie pilnym coś uzupełnić , to na pietrach z odzieżą i bielizna dominują Turcy i starsze osoby.

 

 

 

Podoba mi się taka gospodarność. Podoba mi się fakt, że ludzie mniej zasobni maja możliwość za stosunkowo niewielkie pieniądze urządzić sobie mieszkanie, ubrać się.

 

Pamiętacie kaczora Donalda Sknerusa? Oszczędzał na wszystkim. Niemcy są bogaci, bo są gospodarni.

 

Jeśli chcecie obejrzeć zdjęcia w powiększeniu wystarczy na nie kliknąć

 

 

 

 

 

A nam wszystkim życzę, byśmy też umieli się tak zorganizować. Odciążymy nasze piwnice, strychy i garaże. Pozbędziemy się różnistych cósiów, co to a nuż jeszcze się przydadzą.

 

 

 

Ponieważ tak dużo pisałam, że tanio  powinnam jeszcze powiedzieć  jak tanio. Otóż regał do pokoju w całości może kosztować od 50 do 120 euro. Kanapa , sofa w zależności od jej stanu i obicia, czy z materiału czy ze skóry od 30  do 80/100 euro komplet. Pamiętać jednak należy, że kanapy te z reguły są tylko do siedzenia i nie rozkładają się. Przeważnie w niemieckich domach spotyka się tzw. Schlafzimmer, czyli sypialnię , więc nie ma większej potrzeby by kanapy rozkładały się , tym bardziej , ze nie jest przyjęte nocowanie gości z zewnątrz.

Wszelkiego rodzaju akcesoria kuchenne to doprawdy drobne kwoty. Najczęściej w granicach 0,25/0,50 centów, a większe po 1 do 5 euro. Często zdarza się , że akurat jest na zbyciu większa ilość podobnego towaru np łyżek czy widelców,to wyceniane są na np 1 euro za cały komplet . Tak samo rzecz się ma z porcelaną czy szkłem, wszelkiego rodzaju doniczkami-osłonkami . A te potrafią być naprawdę ładne.

Telewizory na zbyciu są najczęściej starego , pudełkowego typu, i te można nabyć po 10 do 20 euro. Oczywiście na chodzie. Bo wszystkie rzeczy które są kierowane do powtórnej sprzedażny są sprawdzane pod względem użyteczności, i jeśli znajdzie się najmniejsza usterka natychmiast wycofywane ze sprzedaży.

Jeśli chodzi o odzież dla dorosłych to ceny są naprawdę bardzo rożne. Ale kurtkę zimową można kupić za 5 euro.Właściwie wszystko zależy od stany zużycia i modelu. Odzież dziecięca jest również tania jak barszcz. Dzieciaka można przy odrobinie szczęścia ubrać od stóp do głów. Oczywiście wszystko zależy od tego czy akurat jest to na czym zalezy kupującemu , jak to w ciucholandach.

Pewnie myślicie że są to duże kwoty , bo podaję je w euro, ale należny pamiętać , że mówimy nie o Polsce , a o Niemczech i nie można tych cen przeliczać na złotówki. Chociaż każdy chciałby kupić  regał stołowy czy sofę za ok 400 złociszy.

 

Pierwszy raz trafiłam do takiego punktu sprzedaży rzeczy używanych za sprawą znajomej Rosjanki Iriny. Przyjechała do Niemiec za  swoim mężem, który miał niemieckie pochodzenie , a tych przyjmuje się w dalszym ciągu bez ograniczeń.

Trochę zawstydzona spytała czy pomogłabym jej przywieźć zakupy. Właściwie nie zakupy , a dary. Przedsiębiorstwa spożywcze , markety przekazują jako darowiznę swoja nadprodukcję , czy artykuły mające krotki już termin spożycia. Kolejka była jak nie wiem co. Rosjanie i Turcy. Wszyscy się znali więc i kolejka nie była uciążliwa,bo przy okazji wszystkie najnowsze ploteczki  aż latały w powietrzu. A że starej daty jestem , to i rosyjskim władam, wiec rozumiałam i jeszcze się pośmiałam.

Tam też dowiedziałam się,  że ci kolejkowicze dostają Tafel , czyli taki bon na mocy którego otrzymują żywność. W zależności od ilości osób w rodzinie dostaje się taki deputat, a w nim prócz artykułów pierwszej potrzeby żywnościowych , od ziemniaków, przez makarony, kasze, ryże , po puszki mięsne i rybne, masło i jogurty. Dodatkowo chemię gospodarczą od mydeł przez szampony i proszki do prania.

Nie wiem dokładnie na jakiej to zasadzie funkcjonuje zarówno ze strony przedsiębiorstw darujących , jak i jakie zasady obowiązują otrzymujących, ale pewne jest, że za dobroczynność to jeszcze nikt  tu nie zbankrutował w przeciwieństwie do polskiego piekarza, który nie sprzedany chleb rozdawał za darmo a nasz kochany US naliczył mu podatki od sprzedaży w wyniku czego chłopina o złotym sercu popadł w niewąskie tarapaty.

http://www.wykop.pl/ramka/862371/koniec-procesu-piekarza-z-legnicy-rozdawal-chleb-biednym-teraz-to-bankrut/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niewiele w Niemczech jest starych, rozpadających sie budynków. Najczęściej  są wyburzane i na ich miejsce  stawiane nowe , lub zakładany  zieleniec. Stare budynki to rzadkość. Mnie jednak udało się taki zobaczyć.

W Hanowerskim  okręgu wszystkie stare budynki  budowane są metodą muru pruskiego. Czyli szkielet z drewna wypełniony cegłą. Tak budowane były   zarówno budynki mieszkalne jak i gospodarskie

 

 

 

 

 

 

 

ta  tabliczka na szopie ma pewnie ze sto lat

 

 

 

 

 

 

wewnątrz stodoły stare koło od wozu.  Stara drabina i trochę słomy.   A obok widok dachu od środka

 

te koła tez są wiekowe. Takie drewniane z metalowa obręczą.

Na górnej konstrukcji leżą i czekają na nowego właściciela,który doceni ich piękno deski olchowe. Piekne jasne i suche.

Moja znajoma, dziennikarka Carmen Eickhoff Cluwi sama hobbystycznie bawi sie w ten sport. Nie wiem jak go nazwać po polsku. Powiedziałabym , że jest to sport szalenie wysiłkowy, wymaga sprytu, siły i koordynacji grupy. Zawodnicy przebierają się w szkockie spódniczki i latają, dzwigając 50 kg kamienie, albo drzewo, rzucają na odległość,przeciagaja linę. Popisują się siłą jak Wikingowie. Drużyna  CARMEN właśnie zdobyła tytuł Mistrzowski .  Jest powód do  dumy.

A poniżej kilka fotek w wykonaniu Carmen z przebiegu zawodów.

 

 

 

 

„Copyright 2012! Das Copyright fuer Fotos / Bilder der Highland Games 2012 hat der 1. Nettetaler Highlander Verein e.V.

Zainteresowanych  odsyłam do linka powyżej. Tam można obejrzeć zdjecia z zawodów na całym świecie.

A dzisiaj dostałam link do filmu. Obejrzyjcie , bo wartoUśmiech


Niemiecki Fokus

Brak komentarzy

nic dodać , nic ująćZakłopotanie

Najbardziej przychylna i pełna wiary nie mogę jednak bez obawy spoglądać na zachodnią stronę.Jeśli wypowiada się polityk tej rangi na taki temat , to coś jest na rzeczy…

I zadziwia to wieczne dążenie do celu. Niemcom ciągle się śni Cesarstwo i panowanie nad światem.Bo jakoś nie wierzę w altruistyczną ideę równości i braterstwa ze strony tego Narodu, i dla mnie Bruksela to tylko  czapa.A nauczona historycznym doświadczeniem, nawet jak przysypiałam na lekcjach historii, chociaż z rzadka bo historyczka była fascynująca i jej lekcje nie nudne, to uczona jednym z najstarszych programów wiem , podskórnie czuje, że tym razem cel próbują osiągnąć innymi , bo pokojowymi metodami.

Ale pazury pozostają pazurami, aksamitne pazurki potrafią równie dotkliwie pokaleczyć , i na nic szlachetne  opakowanie.

Narody pozostaną narodami, i mimo że próbuje się nas okraść z państwowości, jak już z majątkiem narodowym zrobiono, wierze głęboko w mądrość narodów, że nie pozwolą sobą manipulować , i zrozumieją że czarny orzeł nie jest niewinnym ptaszkiem.

I tylko przypilnujmy szkół.Nie dajmy się do końca okraść, jak to już uczyniono, z wiedzy, sprowadzając  ja do durnych testów i chowu ćwierćinteligentów.

Tylko kto to ma zrobić, skoro większość społeczeństwa ze zrezygnowaniem patrzy na demontaż  państwa, co aktywniejsi lub bez wyjścia pracują za rzekami za lasami i wodami , a ci którzy zostali i czegoś jeszcze  chcą i tak za chwilę udadzą się na wewnętrzna emigracje

Na naszych oczach tworzony jest Nowy porządek Świata , i choć z daleka od polityki, broń boże bez beretu choć z pobliża Torunia, patrzę i widzę. Czytam i analizuję.

I strach się bać ….. mnie jeszcze serce drga na widok biało-czerwonej , moim dzieciom  może , a maleńka Zu , nie wiem czy będzie widziała co to jest Polska.

I pewnie pozostanie tylko żałować skonfiskowanego majątku za powstańczy zapał i przelana krew, ale tez nie za długo , bo kto z młodych będzie to rozumiał

Niemcy/ Minister finansów Schaeuble za dalszą integracją w UE

PAP | dodane 2012-06-23 (21:35)

Minister finansów Niemiec Wolfgang Schaeuble powiedział w wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel”, że Komisja Europejska musi się przekształcić „w prawdziwy rząd” UE i z tego powodu w ciągu kilku lat w Niemczech konieczne będzie głosowanie nad nową konstytucją.
Schaeuble uważa, że dalsza polityczna integracja państw członkowskich UE jest niezbędna. W wywiadzie podkreślił, że potrzeba wyraźnej instytucjonalnej przebudowy UE i lepszej demokratycznej legitymacji podejmowanych decyzji.

- Dotychczas do państw członkowskich prawie zawsze należy ostatnie słowo. To nie może tak zostać.

W ważnych dziedzinach polityki musimy przenieść więcej kompetencji do Brukseli – powiedział minister.

Schaeuble chce m.in., by Komisja Europejska stała się prawdziwym rządem, by prezydenta UE wyłaniali wszyscy obywatele państw unijnych w bezpośrednich wyborach, opowiada się też za umocnieniem Parlamentu Europejskiego – odnotowuje „Spiegel”.

- Europa przyszłości nie będzie państwem federalnym na wzór Stanów Zjednoczonych, czy Republiki Federalnej (Niemiec). Będzie miała własną strukturę. To ekscytująca próba – powiedział niemiecki minister.

Schaeuble nie sądzi, by doszło do rozpadu strefy euro. Ostrzega zarazem, że gdyby jednak do tego doszło, „zakwestionowane zostałoby wiele z tego, co osiągnęliśmy – od wspólnego rynku wewnętrznego po swobodę podróżowania w Europie”.
Minister pozostaje przeciwny euroobligacjom, dopóki nie powstanie unia fiskalna, oznaczająca oddanie kompetencji budżetowych przez państwa narodowe. Na pytanie, jak taka unia fiskalna miałaby wyglądać, aby Niemcy zaakceptowały euroobligacje, Schaeuble odpowiedział, że optymalnym rozwiązaniem byłby unijny minister finansów, który dysponowałby prawem weta wobec budżetów narodowych i musiałby zatwierdzać wielkość nowego zadłużenia.

Uwielbiam objadać się słodyczami , no w granicach rozsądku. Lubię nowe smaki.

Dzisiaj zaczęłam robić Rumtopf czyli smakowity dodatek do wszystkiego słodkiego .Właściwie robi się sam i na Boże Narodzenie jak znalazł. Świetny dodatek do deserów, lodów i ciast.

Polecam leniom i niesystematycznym.

Ów napój alkoholowy to nic innego jak mieszanka owoców z rumem.Trunek przygotowuje się wg starej bawarskiej receptury . W dosłownym tłumaczeniu Runtopf oznacza garnek z rumem.

Tworzy się go wiosny do późnej jesieni.

Potrzebujemy

  • gliniany garnek z pokrywka, a jak nie ma glinianego to wystarczy słój szklany

/dobrze go potem owinąć w ciemny papier.Ja wykorzystałam papierowa torebke/

  • RUM / wysokogatunkowy   np 54%                           
  • owoce
  • cukier kandyzowany

Zaczynamy od truskawek, potem inne owoce byleby były slodkie. Pokrojone owoce wsypujemy do słoja, zasypujemy cukrem kandyzowanym  zalewamy rumem  . Szerokość poszczególnych warstw taka na 3 palce.

Dodając kolejna warstwę owoców dolewamy nowa porcję rumu.

Ja swój garnek wzbogaciłam rodzynkami. Są świetne.

Spotkałam tez drobniutko pokrojona skórkę pomarańczowa , ale jeśli na nią się decydujemy , pamiętajmy , ze  pomarańcze muszą być Bio, tzn nie pryskane.

W skład dobrego Tutii-fritti powinny wchodzić poziomki,  truskawki, maliny, czereśnie, wiśnie, porzeczki, brzoskwinie, morele, gruszki i śliwki.Poza jabłkami, czarnymi porzeczkami i jagodami, gdyż ich obecność jest niewskazana.

Nawet zwykły budyń waniliowy z dodatkiem owoców tutti-frutti smakować będzie inaczejUśmiech

 

 

Nie znam danych jaka kubatura,ilu podróżnych w ciągu doby, godziny. Wielkość?  Średniego miasteczka. Poziomy 2 , w porywach 3. 20 peronów wzdłuż promenady, zjazdy do metra.Tysiące sklepików,kawiarenek, sklepów. Nie musisz wychodzić na zewnątrz, by zaspokoić wszystkie potrzeby. Szum , ruch pospiech

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

… a że Matrix. A jakże. Tym razem bez ilustracji foto, bo chyba bym nie wyszła  żywa. Noc. Czekam na autobus do Polski. Życzliwa prawie Polka poradziła mi , żebym nie czekała na autobus na przystanku , bo nie wiadomo co się może wydarzyć. Zlekceważyłam, ale potem w te pędy wracałam na dworzec, wcale nie bezpieczniejszy, ale przynajmniej oświetlony. Matrix w w nocy zmienia oblicze. Już nie ma policji, spieszących podróżnych,otwartych promenadowych sklepików, przyjaznych podróżnych.Teraz są wałęsające się bandy wyrostków. Napite, naćpane, hałaśliwe, nieobliczalne i pewne swej siły. Prostytutki w niebotycznych obcasach, napici bezdomni  żebrzący o euro na następne piwo czy flachę.  Pachnie gandzią i wiszącą grandą w powietrzu. Znów szum i ruch , ale w innym wymiarze. A w tym wszystkim ja, jedyna dorosła osoba z góra bagażu jak na zmiłowanie czekająca na swój autobus. Ale zanim do niego dobrnę przejdę  , ciemnym placem, obok równie odrealnionych  gości pobliskiej dyskoteki. Wrzaski , trzask tłuczonego szkła i nareszcie siedzę w autobusie.

Nigdy więcej  Hanoweru nocą


  • RSS