Wpisy z tagiem: opieka nad starszymi

215Dziadkowi cały czas u nosa dynda kropla. Pól biedy , kiedy o tym tylko wiem a nie widzę.

A widzę często,  razem jemy posiłki.  

Do codziennego repertuaru przy stole , prócz permanentnego wybudzania dołączam moje zniecierpliwione pohukiwania. Nase schnoizen !!!!! wischen Sie Ihre Nase!!!!!

I ciągła walkę o zmianę chusteczek na czyste. Bo po co, jest tylko wygnieciona , ale sucha.

Nie ważne , że te smarki tam już są, że to obrzydliwe, czego dziadek nie rozumie, że to wylęgarnia wszelkiej maści bakterii.  Ze to nieestetyczne……

Próba nauczenia korzystania z chusteczek jednorazowych spaliła na panewce. Bo …. chusteczki trzeba kupować, więc kosztują . Tak jak by nie kosztowało ich pranie i prasowanie.

Ot starość…….

Ach śpij kochanie….

Brak komentarzy

Śmiesznostek ciąg dalszy.

Dziadek posypia, wszędzie o każdej porze. Ożywia się jedynie  jak telefon dzwoni i kiedy poczta przychodzi, wszak on pierwszy biuralista w De.65777beb673f981140f5483f73ae4638,10,1

Posypia i śpi całkiem twardo. Najlepiej przy stole, nad rozłożoną gazetą lub też w trakcie jedzenia.

Gazetka rozłożona , dziadek pilnie śledzi wiadomości , wprawdzie tylko lokalne, wszak kulturalny człowiek jest , i główka mu opada to na lewa to na prawa stronę. Jak główką kiwnie się mocniej , przebudza się , by  przeczytać  jedno słowo , i główka kiwa się  w dół.

Czasem usypia na stole z nosem w gazecie.

Jemy posiłek . Obiadek. Talerze stoją ładnie z nich zmiatamy aż tu bach, widelec upada. Dziadek przebudza się, następny kęs , i lulu.

Pokrzykuje, pohukuję , widelczykiem walę w stół. Przebudza się na następny kęs.

    I tak wkoło Macieju. 

Kiedyś nawet obiecałam sobie, że pozwolę mu upaść nosem w talerz. Ale nie uchodzi starszego człowieka narazić na taką śmieszność.

Nie to nie narkolepsja. To starość i pernamentne zmęczenie. Wstaje o 6 rano , bo tak wstawał cale życie,  do 8 jest już zmęczony , bo to umyć się trzeba i ogolić. To znaczny wydatek energii.  Już w czasie śniadania jest zmęczony, bo pól nocy posypiał nad gazeta, która pilnie czytał.

Na nic moje nocne upominania , że do łóżka już czas. Że noc.

Zawsze wzrokiem zahaczy, a to o gazetkę , a to o kopertkę z korespondencją lub jakiś inny karteluszek. I zaczyna się od nowa. Kiedy wreszcie idzie do łóżka jest na wpół pijany ze zmęczenia . Dociera wreszcie by się położyć, a potem pilnie  o 6 rano wstać, by cały dzień  nadrabiać brak  snu.

 Tak wiec pewnie oboje dotrwamy do dnia ostatecznego, on walcząc ze snem, a ja ucząc się akceptacji nieuniknionego.

 

Denerwuje się przy jedzeniu z dziadkami. Moimi podopiecznymi.

Koncert mlaskania, siorbania ,mamlenia . Jedzenie rośnie mi w buzi.231_1302009745
Dziadek na koniec obiadu popija wodą czy kompotem posiłek. I…… koncertowo , głośno płucze zęby a potem przełyka. Brrrr

Na nic zdają się uwagi. A na pytanie , dlaczego je cicho w gościach , lub przy gościach, z niewinnym zdziwieniem odpowiada , no przecież jestem kulturalnym człowiekiem….. po czym dzielnie mlaska dalej……

Babcia zaś dłubie w nosie , a to co udłubie uklei w kulkę i buch na podłogę. Dyskretnie , a jakże.

A ja dzielnie wkładam rękawiczki jednorazowe do sprzątania, bo gdyby mi taka kulka przylepiła się do dłoni…..

No, lepiej nie przewidywać jak bym zareagowała. Żołądek  mam odporny , ale nie aż tak…..

Podobno każdy z nas ma swoje śmiesznostki i grzeszki na sumieniu.  Ja pewnie też. Jednak jedno jest pewne nie mlaskam i nie dłubię w nosie. A co….!!!!!

Życie na forum

Brak komentarzy

Nabrałam nieładnego nawyku podglądania.

Regularnie poczytuję na jednym z portali dla Polaków będących za granicą fora opiekunek, czyli Pań , które opiekują się starszymi osobami w ich domach. Rzecz oczywiście dotyczy Niemiec.

Kiedy one maja na to   wszystko czas ? Rano wpisy w ciągu dnia wpisy , w południe wpisy , wieczorem i nocą też.  Piszą i piszą.

Cmok-buziaczki , odbijane kapselki czyli piwko , kawki ciasta, torty, winka i drinki. Częstują się wirtualnie. Do tego relacje z marszów z kijkami, rajdy rowerowe, pływanie w basenie. Jedna od drugiej fajniej spędza czas, jednej od drugiej lepiej się wiedzie. Bite śmietanki , truskaweczki, szampaniki i inne frykasy.

I tylko nie widzę tu nigdzie pracy , choć z podtekstu  wynika, że utrudzone są setnie. Liczą dni do wyjazdu do kraju, opowiadają o wielkich walizach nowych nabytków.

I tyko nie widzę tu nigdzie pracy, która taka trudna jest a Panie wracją do domu setnie umęczone. Gdzie żmudne , monotonne przebywanie z chorym, ogłupiające granie w chińczyka , ogarnianie wszystkich kątów, pranie, gotowanie, zakupy. Gdzie dźwiganie , przewracanie , zmiana pampersów. Gdzie wpisy o trudzie  pracy z osobami z demencją, żyjącymi we własnym świecie, często agresywnymi. Gdzie te wszystkie opowieści o tym , jak trudno przebywać z chorym zamkniętym tygodniami w domu , bez kontaktu ze światem zewnętrznym.  Gdzie opowiesci o domach w których opiekunka  nie dojada, domach gdzie  zdane są tylko na siebie , bo rodzina nie ma czasu i nie jest generalnie zainteresowana problemami dnia codziennego, bo jak już wynajęła opiekunkę , czyli kobietę z  Polski czy Rumunii to już  uznaje ze  spawa załatwiona i stary rodzic jest  zaopiekowany.

 

I tak sobie myślę , że forum na którym kobiety pisują , jest tylko odskocznią od trudnego dnia codziennego.

Łapią dobre chwilki i żyją nimi cały dzień. Tworzą miraże lepszego ,  fajniejszego życia,  wirtualne koleżeństwo, wirtualne związki na odległość,  które czasem procentują wieloletnia przyjaźnią.

W ich opowieściach nie ma kłamstwa , jest szukanie namiastki prawdziwego życia.  Jakiejś minimalnej niezależności i ułudy , że żyją normalnie….

Nie wyciągaj więc czytelniku forów błędnych wniosków…..

 

 

 

 

 

 

Czy jesteśmy wielbłądami???

Brak komentarzy

Camel : WielbÅ‚Ä…dy w stylu etniczne sÄ… dobre symbol bogactwa i pieniÄ™dzyBo tak  czasami jesteśmy traktowane. Po wielbłądziemu. Czyli wkłada się  nam na grzbiet wszystko co się da, i jeszcze więcej. A my mamy tę dziwną właściwość , że przyjmujemy wszystkie zalecenia i polecenia z buzia zamkniętą na kłódkę w duchu przeklinając i połykając łzy.

Niestety nie nauczono nas asertywności, a wychowane w Polsce nie wiemy co to znaczy powiedzieć ” nie ”pracodawcy. Oczywiście “nie” uzasadnione, a nie wynikające z naszego widzimisię.

Jadąc do domu właściwie niewiele wiesz o tym co cie spotka. Wprawdzie niby zapoznałaś sie z ankietą lub nawet masz ja ze sobą , uwaga! warto poprosić  o ksero ankiety!!!!!, ale pamiętaj !!!!!! W ankiecie nie masz zawartych wszystkich informacji. Musisz się nauczyć czytać między wierszami. I zawsze musisz założyć, że będzie gorzej niż w przedłożonej ankiecie. Ponadto rodziny niemieckie  często nie piszą całej prawdy o stanie pacjenta, wiec niejednokrotnie czeka nas niemiłe zaskoczenie.

Ważnym jest jak powiedziałam czytanie miedzy wierszami. Masz np informację, że pacjent siedzi na wózku. Nie wiesz czy wstanie z niewielką pomocą, czy będziesz dźwigać. Taszczyć do góry, przesadzać na klopa, do łóżka itd. Nie wiesz, czy w domu są urządzenia wspomagające np dżwig do podnoszenia. A wiedz , że takie dżwigi są w wielu domach, bo  sponsoruje je na ogół kasa chorych. Więc przygotuj sie raczej na ostrą jazdę dla swojego kręgosłupa i rąk. Bo ręce też wysiadają szczególnie w łokciach i nadgarstkach.

Nie zawsze też są podawane prawdziwe informacje o pampersach. Jeśli godzisz sie na pampersy to jest ok.

Zawsze, ale to zawsze żądaj rękawiczek jednorazowych. Nie musisz nic robić gołą ręką. Niemieckie pielęgniarki nie przystąpią do chorego z gołymi rękami żeby nie wiem co. Nawet odzież zmieniają w rękawiczkach. Więc spytaj , gdzie sa rękawiczki, bo tym pytaniem dasz znać , że znasz swoje prawa i że  jest to również dla nas polskich opiekunek standard.

Rękawiczki kupisz w każdym Aldi po ok 4 euro, lub w aptece po ok 7 euro , każde opakowanie zawiera 100 sztuk, czyli 50 razy do użycia. Masz przecież dwie ręce. Są dwa rodzaje rękawiczek. Z pudrem i bez pudru. Oba rodzaje wkłada sie dobrze i nie ma to istotnego znaczenia , chyba , że tak jak ja masz suchą skórę na rękach i puder Ci nie służy.  Każą Ci oszczędzać rękawiczki. A ja Ci mówię nie musisz !!!! Zrób swoje , i je po prostu wyrzuć. Powtórne włożenie rękawiczki jest trudne, bo puder będący wewnątrz zostanie Ci na rękach po pierwszym użyciu. Ponadto jeśli wkładasz używane rękawiczki to i tak dotykasz powierzchni zewnętrznej, którą dotykałaś np. pupy pacjenta. I mimo , że  rękawiczka wygląda na czystą, czysta nie jest. Mozesz też używać płynu antybakteryjnego po każdym użyciu rąk. Również dostępny jest w sprzedaży.

Co jeszcze jest w ankiecie???. Np czytasz , że chory je wszystko , a okazuje się , że jest cukrzykiem, i nie dość , żę często musisz mu podać insulinę , czyli zrobić zastrzyk w brzuch , to jeszcze musisz mu podać posiłki co najmniej 5 razy w ciągu dnia. Prawie , a robi różnicę.

Okazuje się , że w ankiecie nie powiedziano Ci , że musisz wstawać do staruszki nocą , a musisz , bo woła , bo musisz ja odwrócić na drugą stronę , bo ….. Więc noce masz zarwane. Tego też nie wyczytasz w podstawowej informacji.

Słyszałam również o przypadkach , że rodzina a to zamówi się na obiad , a to zaczyna regularnie bywać na obiadach, a to podrzuci pranie i prasowanie czy żąda byś pracowała w ogrodzie. Czasami tak układają sprawy , że dzieci przychodzą po szkole do domu gdzie przebywasz. Więc siłą rzeczy pilnujesz dzieciaka i często go karmisz a potem po nim sprzątasz. Babcia zaopiekowana i prawnuczek też. Miałaś w ankiecie??? Nie miałaś. Więc jeśli Ci dodatkowo zapłacą do ręki , a ty się zgodzisz to jest ok. Jeśli nie , to albo to sama załatw, albo zgłoś do agencji która Cię skierowała. Spokojnie. Nic się nie stanie. Oni wiedzą , że Cie wykorzystują i najczęściej odstępują od takich dodatkowych prac. Tak zupełnie na marginesie podpowiem, że nie musisz też urządzać hucznych urodzin na ileś tam osób. Możesz, ale nie musisz.

Camel : 3D Render z Toon Camel Zdjęcie Seryjne

Zazdrosnikom w odpowiedzi

Brak komentarzy

Wszystkim zazdroszczącym kasy , a tych jest nie mało, informuje , że na każdego centa Polska opiekunka zasłużyła podwójnie.

Fakt dostajemy kasę , ale płacimy tęsknota za rodziną, polskim niebem i ubezwłasnowolnieniem. Bo prace przy opiece w dużej części na tym również polega.

Pewnie czytelnikom wydaję się , że słowo ubezwłasnowolnienie użyłam na wyrost. Otóż nie. W pracy nad opieką oddajesz się całkowicie. Pracujesz 24 godziny na dobę , nie jesteś panem siebie. Wszystko zależy od innych,i od warunków w jaki się znajdziesz.

Napisałam 24 godziny na dobę , bo często tak jest. Nie dość, że jesteś cały dzień do dyspozycji , to często zdarza się i tak, że musisz po wielokroć wstawać w nocy do staruszka. Niby w ciągu dnia masz  z reguły dwu godzinna przerwę , ale nie czarujmy się , ta przerwa potrzebna jest nie Wam , a staruszkowi na poobiednią drzemkę. Wiele Pań wykorzystuje ten czas na  robienie zakupów bo jest to jedyny możliwy czas , by w miarę spokojnie zaopatrzyć dom. W miarę , bo zawsze musisz zdążyć na czas , więc nawet stojąc w przydługiej kolejce do kasy denerwujesz się. Denerwujesz się , czy Twój podopieczny dalej bezpiecznie przebywa  w łóżku czy fotelu gdzie go ulokowałaś , denerwujesz się , bo nie wiesz jakie niespodzianki czekają cie po powrocie do domu.

Generalnie jest tak, że rodzina wynajmując cię do pracy , składa na Twoje barki absolutnie wszystko. Przebywasz więc z chorym i starym człowiekiem najczęściej sama w domu  i jesteś za niego odpowiedzialna.

Najczęściej są to schorowani ludzie i nie można ich zostawić nawet na chwilkę. Więc gotujesz , sprzątasz dom i jesteś na każde skinienie. Pół biedy gdy podopieczny jest na tyle sprawny , że możesz wyjść z nim na spacer, czy na zakupy. Osoby leżące też nie stanowią większego zagrożenia same dla siebie. Najtrudniej jest z demencjami i otępieniami starczymi. W różnych fazach demencja rożnie się objawia. Wielokrotnie osoby dotknięte tą chorobą bywają agresywne i histeryczne. Dotyczy to szczególnie tych osób, które są w początkowej fazie choroby, kiedy to czasami zdają sobie sprawę z tego ,że coś nie jest w porządku , ale nie umieją zdefiniować co. Są więc niespokojne ,często napastliwe i złośliwe.Sytuację jeszcze pogarsza Twoja obecność, bo nie rozumieją kim jest ten obcy człowiek w ich domu, co robi w jego kuchni, dlaczego otwiera szuflady itd.

A większość Pań zatrudnionych jest przez agencje pracuje w systemie 6 czy 8 tygodniowym . Ciągła zmiana opiekunek dla osób dotkniętych demencją wprawia je w  jeszcze większe zamieszanie. Ledwie zdążą się przyzwyczaić do jednej osoby , a już przychodzi inna.Najlepszym rozwiązaniem byłoby zatrudnienie 2 opiekunek pracujących na zmiany , ale tak się najczęściej nie dzieje.

Jesteś więc w obcym domu. Nie zależy od Ciebie nic. Nic do Ciebie nie należy. Nie przysiądziesz żeby napić sie herbaty i przejrzeć gazetę , nie włączysz radia ze swoją stacją czy muzyką , nie obejrzysz nie swojego telewizora , a już na pewno nie polskiej stacji, nie wyciągniesz się na sofie , bo dziś nie masz weny. Nie poczytasz , bo prostu jak nie wzięłaś ze sobą odpowiednio dużego zapasu książek czy prasy, to nie masz. Nie  zadzwonisz do koleżanki, nikt do Ciebie nie wpadnie.Nie pogadasz. Jesteś sama.

Kiedy pracujesz z kobietą, ta często nerwowo reaguje na każde stukniecie talerzyka czy szuflady. Boi  się ze pobijesz i zniszczysz , często napomina Cię żebyś uważała. Najgorsze skorupy nabierają milionowych wartości w oczach  właścicielki. Może okazać się , że źle pierzesz, czy prasujesz , czy co tam jeszcze robisz w domu, bo wykonujesz te czynności nie tak jak były wykonywane przez całe życie. To wszystko sprawia , że denerwujesz się i często z tego powodu stajesz się niezgraba i wszystko leci Ci z rąk. Bo ile można wytrzymać permanentną inwigilację.

Praca z mężczyzną o tyle , z reguły  jest  łatwiejszą , że nie wtrąca się w prace domowe, ale w 99 na 100 przypadków spotkasz się z erotycznymi sygnałami, czy wręcz z propozycjami. A to Ci w dekolt zajrzy , a to klepnie w pupie, a popatrzy w oczy, czy wręcz zaproponuje sex.

Śmiertelnie się nudząc, grasz w jakieś gry, czy oddajesz się innym równie nudnym zajęciom by staruszkom jakoś zapełnić czas.

Czasem zajmujesz się parą , chociaż w kontrakcie masz jedna osobę. Bo niby to jest prawda. Jedna osoba chora, która wymaga opieki i jej współmałżonek , któremu też musisz podać posiłki , oprać i wykonać tysiące czynności które związane są z obecnością tej drugiej osoby.

I dźwigasz. Dźwigasz , bo na wózek inwalidzki trzeba posadzić , podnieść z łózka. Podtrzymać, podprowadzić. Schylasz się by podać , podnosisz na klopa, ściągasz z klopa. Wycierasz tyłki. Zmieniasz pampersy. Dźwigasz do wanny czy prysznica. Kręgosłup Ci nawala, stawy w rekach wyskakują.

I jeszcze wąchasz. No bo co górą wchodzi , przetworzone dołem wyjść musi.

Tak wiec nie ma czego zazdrościć.A raczej  współczuć ,

że tylko w ten sposób możemy sobie i naszym rodzinom zapewnić byt.

No cóż kobietki. Pracowite jak pszczółki jesteśmy

…. ale jak to Polskie Baby , nic nas nie zmorze.

Damy radę     BuziakNiewinna minaŚmiech

Obmawianie , narzekanie

11 komentarzy

Kiedy rozmawiasz z innymi opiekunkami , często prezentują one postawę na nie.

Rodzina fatalna , babcie lub dziadek okropny, w domu tak i tak , i oceniają na polską modłę , czyli wszystko źle.

Zle odżywają się , źle jedzą , źle śpią , złe maja nawyki itd. Do znudzenia.

To jakieś nasze narodowe przekleństwo z tym ciągłym narzekaniem….

I doprawdy nie wiem, czy tak mówią , bo mówią , czy maja takie nastawienie.

Nie pojmuje tego.

Jeśli zdecydowałaś  się na pracę w charakterze opiekunki , to musisz się przestawić.

Przestawić całe myślenie i postrzeganie. Każdy naród ma swoje tradycje i zwyczaje. Swój sposób bycia. Nie znaczy to, że zły. On jest inny.

Wiec albo przystosuj się, albo zrezygnuj z tej pracy.          

Czas wolny opiekunki

9 komentarzy

Ustal swój czas wolny. To ważne i chociaż wydaje Ci się,  że nie wypada tak od razu, uwierz mi wypada i to jak najbardziej.

Co prawda rodzina niemiecka angażując Cie założyła , że babcię czy dziadka ma z głowy , ale nie do końca. Wolny czas należy Ci się dla odpoczynku i rekreacji. Dla tego byś mogła sama z sobą pobyć , pomyśleć, pójść na miasto, zrobić swoje prywatne zakupy , czy pogapić się na wystawy. Musisz oderwać się od miejsca w którym przebywasz chociaż na troszkę dla swojego dobrego samopoczucia. Odstresować się , pooddychać świeżym powietrzem , popatrzeć na innych ludzi.

Często jesteśmy informowane, że pracujemy od śniadania do kolacji, no może od porannego wstawania do położenia do łózka podopiecznego, z dwugodzinną przerwą  w południe po obiedzie. Nic bardziej mylnego. Poobiednia drzemka jest potrzebna Twojemu podopiecznemu , nie Tobie. Zresztą prawda jest taka, że zanim posprzątasz po obiedzie , umyjesz naczynia , jeśli nie ma zmywarki , to połowa tzw czasu wolnego jest już za Tobą.

Ustal więc , jaki jest Twój realny czas wolny. Realny , to taki , że masz go tylko dla siebie , że np możesz wyjść z domu.Nie ważne gdzie. Na spacer, na połażenie po okolicy, na prywatne zakupy, czy wreszcie na spotkanie z koleżanką , jeśli masz szczęście i niedaleko mieszka inna opiekunka. Czas wolny , to taki czas, w którym robisz co chcesz. Wychodzisz z domu, śpisz i nie przejmujesz się tym co się dzieje.

TO JEST TWÓJ WOLNY CZAS. Żaden inny. Ustal też , czy po kolacji , kiedy pacjent jest w łóżku musisz być w domu. Czy możesz pójść na spacer.

Niemiecka rodzina , dzieci, często uważają , że jak zatrudnili Polkę , to spełnili swój obowiązek i całą organizację życia przekazują wynajętej osobie. Powiedziałabym , że tak jak wszędzie, są 2 typy  rodzin. Jeden , to ten , gdzie żywo interesują się starym rodzicem i często wpadają w odwiedziny, niestety ten typ rodziny jest w mniejszości, drugi zaś taki , że dowiezienie opiekunki do domu rodzica jakby załatwia sprawę, zamykają drzwi i tyle ich widać. Wynika to również z mentalności samych Niemców, i tak należny  ten fakt postrzegać.

Spytaj się , czy rozważali możliwość porozumienia się z lokalna parafią. Często przy parafiach funkcjonują grupy wsparcia dla starych ludzi , i istnieje możliwość by raz czy dwa razy w tygodniu przychodził ktoś z tzw. wizytą. W czasie tych wizyt najczęściej rozmawiają z pacjentem , grają w jakieś ulubione gry np w karty, poszczają muzykę czy wspólnie śpiewają, czytają gazety. Najczęściej taka wizyta trwa ok 2 h, i jest bezpłatna. Czasem płatna 5 euro za godzinę.Czyli w warunkach niemieckich jest to opłata symboliczna. I w ten sposób ty uzyskujesz czas wolny, oczywiście w porozumieniu z rodziną.

Czasami , kiedy rodzina jest zżyta i dzieci wykazują dużą troskę spytaj , kiedy odwiedzą rodziców , na jak długo przyszli, czy w tym czasie możesz wyjść jeśli  to będzie np. godzina lub dwie.

Kiedy powiesz , ze musisz wyjść i odstresować się, najczęściej przyjmują takie tłumaczenie za zrozumiałe, bo zdają sobie sprawę z faktu , jak trudno przebywać stale w zamkniętym domu z chorym człowiekiem.

Proszę jednak pamiętać , by wszelkie sprawy załatwiać z należytym taktem i umiarem , a na pewno wszystko uda się.Uśmiech

Kiedy już zdecydujecie się na wyjazd do opieki do Niemiec pamiętajcie o tym , ze macie nie tylko obowiązki ale i prawa.

Niestety nasze Panie często zapominają o tym, i przyjmują wszystkie zalecenia i polecenia z dobrodziejstwem inwentarza, potem są sfrustrowane i niepewne siebie i przemęczone.

Niezależnie od tego, czy jedziesz do pracy z ramienia jakiejś Agencji , czy tez prywatnie wyszukałaś sobie miejsce musisz sobie zdawać sprawę, że wiele informacji dotyczących pacjenta nie zostało podanych , bądź celowo, a tak jest najczęściej, bądź przez brak odpowiedniej rubryki w ankiecie, jaką wypełnia rodzina niemiecka dla potrzeb agencji. Bądź więc przygotowana na to, że obraz rzeczywisty odbiegać będzie od opisanego.

Jeżeli pracujesz dla Agencji , to zawsze możesz swoje uwagi zgłosić opiekunowi i ten ma obowiązek wyprostować sytuację, lub też przerzucić Cie do innej rodziny, jeśli będzie miał taką możliwość.To jest Twoje niezbywalne prawo.

Otrzymujesz bilet , lub go kupujesz i jedziesz w nieznane.

Na dworcu odbiera Cie rodzina i dowozi do domu w którym teraz będziesz mieszkać i pracować. Najczęściej jest tak, że podstawowe realne  informacje o pacjencie i warunkach pracy otrzymujesz od swojej poprzedniczki. I już na wstępie zderzasz się z rzeczywistością. Łudzisz się , ze z Tobą będzie inaczej, ale nie licz na to. Nie będzie.

Wiele zależy od życzliwości Pań pracujących przed Tobą. Ważne jest by wywalczone ulgi przechodziły na następną opiekunkę. By nawzajem informować się rzetelnie i otwarcie , nie ukrywając niczego.

Jeśli samodzielnie szukasz pracy to pamiętaj. Odchodząc od rodziny z rożnych przyczyn, nie zawsze zależnych od Ciebie , zawsze proś o referencje na piśnie, a jednocześnie zadaj pytanie , czy istnieje możliwość by Twój nowy pracodawca mógł osobiście zadzwonić i porozmawiać na Twój temat. Często jest również tak, że rodzina sama szuka Ci następnego miejsca i idziesz tam  z polecenia. Jest to idealna sytuacja, gdyż nowi pracodawcy wiedzą, że masz referencje, dobra opinię i z radością przyjmą Cie pod swój dach. Ciebie a nie kogoś innego.

Jeżeli rodzina podopiecznego jest w miarę sympatyczna i komunikatywna, a Ty nie masz trudności w porozumiewaniu sie w języku niemieckim, w miare szybko uda Ci sie wszystko ustalić. Zapoznasz sie z zakresem swoich obowiązków, sposobami zaopatrzenia domu, czasem wolnym i wszystkimi innymi sprawami łącznie z medycznymi nad ktorymi przyjdzie Ci teraz panować.

Praca w opiece nad osobami starszymi ładnie wygląda tylko na reklamówkach. Rzeczywistość jest inna. Czeka Cie rozłąka z rodziną , za którą coraz bardziej będziesz tęsknić, monotonia i nuda, stres, złość i strach.

ale wytrzymaszNiewinna mina bo tak trzeba.

Wszystkim Paniom życzę dużo pogody ducha.   Pamiętajcie o asertywności.

Placek z agrestem

9 komentarzy

Smaczny i niestety nie szybki , na wzór niemiecki

Ciasto

125 g margaryny lub masła

125 g cukru

4 żółtka

15o g maki

2 łyżeczki proszku do pieczenia

bierzemy mikser i do roboty. Najpierw margarynę z cukrem , a potem wszystkie pozostałe składniki

W osobnym naczyniu ubijamy białka z cukrem.

Pieczemy dwa placki

po 1/2 ciasta wykładamy na posmarowaną tłuszczem tortownicę  a następnie  1/2 ubitej piany z białek

wkładamy do pieca i pieczemy w temperaturze 170 st. ok 30 minut

Międzyczasie obieramy ok 500g agrestu i rozparowujemy w garnuszku. Na koniec dodajemy trochę mąki ziemniaczanej. Myślę że w Polsce lepiej sprawdziłby się kisiel agrestowy.

Ubijamy śmietankę z odrobiną cukru. Następnie smarujemy jeden placek  agrestem i  ubitą śmietaną. Po czym kładziemy następny placek na wierzch. Ponieważ  placki na wierzchu maja ubitą pianę z białek  na górnej powierzchni tworzy się rosa . Tak jak w naszych sernikach złota rosa. PYCHOTKA


  • RSS