Wpisy z tagiem: photo

Uczmy się od innych

Brak komentarzy

O tym , że kocham Flohmarki ,  czyli bazary kiedyś już pisałam.

Dzisiaj byłam na bazarku organizowanym, przez szkołę dwa razy w roku. Raz wiosną , raz jesienią. To fantastyczny pomysł dla rodzin z dziećmi. Dzieci tak szybko wyrastają ze wszystkiego i w domach w rożnych miejscach zalegają rzeczy jeszcze porządne, których żal wyrzucić, a praktycznie nie ma jak spieniężyć.

Jakieś dwa tygodnie temu, do każdej gazety dołączona została ulotka.Informuje ona, że organizowany jest bazar w takiej a takiej szkole/przedszkolu, że osoby chcące wystawić towary na sprzedaż maja sie zgłosic  teefonicznie, a kupujących zaprasza sie na dzień i godzinę.

Pojechałam więc. W głównym halu szkoły zorganizowano stoiska z odzieżą, w korytarzach i na zewnątrz na patio stoiska z zabawkami i grami. Oczywiście nie zabrakło tradycyjnie już , jak to w Niemczech, kawiarenki z ciastami wypieczonymi przez mamy i kawą. Bo nade wszystko zjeść trzeba. To nieodłączny element wszelkiego rodzaju zgromadzeń, festynów i jarmarków w Niemczech.

Na takim bazarku można zaopatrzyć się we wszystko co potrzebne dziecku od maluszka do…no powiedzmy pierwszaka.

Oczywiście dokonałam zakupów, z których jestem bardzo dumna.

Łóżeczko dla lalki  > 5 euro

Teatr Lalek  > 2 euro

Gry dla 3 latki > od 1 do 3 euro

i wszystkie nowe, nieużywane

Na gwiazdkę prezenty jak znalazłŚmiech

A że nie tylko dla ducha tylko się wybrałam, to troszkę ciuszków kupiłam.

Za wszystkie zapłaciłam 10 euro, i choć to nieprawdopodobne to bluzeczki na długi rękaw  aż po 50 centów, a spódnisie w tym dżinsową po 2 euro.

Bardzo ucieszyłam się z kurtki zimowej i kombinezonu przeciwdeszczowego , ale niestety po dokładniejszych pomiarach będą dopiero dobre w przyszłym roku, jeśli Zu utrzyma tempo rośnięcia.

 

I tak wszyscy zadowoleni. Sprzedający, bo pozbyli  niepotrzebnych rzeczy i kupujący, bo nabyli to, co potrzebowali.A szkoła w której bazar został zorganizowany też zarobiła  na wpisowym  od sprzedających.

I jak zwykle nasuwa się refleksja.

Swego czasu podsuwałam swojej córce pomysł, by w przedszkolu zorganizować taki bazarek czy dzień wymiany ciuchów. Okazało się , że jest to niemożliwe, bo nie dość,  że potrzebna jest góra, albo dwie papierów do rozmaitych urzędów, to jeszcze nasz kochany US chciałby opodatkować dochody ze sprzedaży  nieużywanych ciuszków i zabawek itd itd….

Bez komentarza

I po co ułatwiać ludziom życie?  Państwo nie dba o młode rodziny.

Ach, zapomniałam. Dla Państwa najekonomiczniejsze są rodziny bezdzietne. Zawsze umykają mi złote myśli wodza.

A przecie rzeczą ludzką jest przenosić dobre przykłady z innych krajów. Ale …. po co??????

W Ciechocinku

Brak komentarzy

Leszek Sypniewski, uczestnik Must Be The  Music  dalej sobie gra w Ciechocinku, ku radości spacerujących.

Bije od niego niesłychanie pozytywna energia . Jest taki wewnętrznie uśmiechnięty.  Skromny człowiek. Ludzie spacerują, czasem przystaną, czasem jakis grosz wrzucą do czapki, A On sobie gra…


Ludzie tłumnie spacerują, kupują na straganach mydło i powidło. Od koralików, poduszek,majtek i wszelkiej tandety kreci się w głowie

 

 

 

 

czy bierny opór wystarczy by uratować Polskie  skarby ?????

 

 

 

 

 

 

 

 

Park   Zdrojowy  w nowej szacie

Prześlicznie. Cisza i spokój. I nawet te tłumy nie przeszkadzają, bo wszędzie  kojąca zieleń

Niewiele w Niemczech jest starych, rozpadających sie budynków. Najczęściej  są wyburzane i na ich miejsce  stawiane nowe , lub zakładany  zieleniec. Stare budynki to rzadkość. Mnie jednak udało się taki zobaczyć.

W Hanowerskim  okręgu wszystkie stare budynki  budowane są metodą muru pruskiego. Czyli szkielet z drewna wypełniony cegłą. Tak budowane były   zarówno budynki mieszkalne jak i gospodarskie

 

 

 

 

 

 

 

ta  tabliczka na szopie ma pewnie ze sto lat

 

 

 

 

 

 

wewnątrz stodoły stare koło od wozu.  Stara drabina i trochę słomy.   A obok widok dachu od środka

 

te koła tez są wiekowe. Takie drewniane z metalowa obręczą.

Na górnej konstrukcji leżą i czekają na nowego właściciela,który doceni ich piękno deski olchowe. Piekne jasne i suche.

Tancerka

11 komentarzy

Zu zobaczyła tiulowa spódniczkę na wystawie sklepu z zabawkami

Kup mi !!!!!!!  Po co taka spódniczka? pyta mama

Będę tańczyć !!!!!   skacząc odpowiedziała Zu

Kupiłaś? pewnie! jak mogłabym patrzyć jak jej zapał niknie

 

 

 

to wielka frajda ubierać balową spódniczkę

 

 

 

 

samodzielnie obcięta grzywka harmonizuje z krojem spódniczki

 

 

 

 

 

jeszcze wybierzemy muzyczkę

 

 

 

chwilka skupienia……

 

 

 

 

 

pierwsze kroczki i podrygi

 

i tańczy na całe goUśmiech

 

 

 

 

 

 

 

proszę, jakie figury skomplikowane

 

 

 

i ukłon , prawie profesjonalny. Bisy Proszę Państwa nie wchodzą w rachubę!!!

Artystka trochę się zasapała……..

 


Moja znajoma, dziennikarka Carmen Eickhoff Cluwi sama hobbystycznie bawi sie w ten sport. Nie wiem jak go nazwać po polsku. Powiedziałabym , że jest to sport szalenie wysiłkowy, wymaga sprytu, siły i koordynacji grupy. Zawodnicy przebierają się w szkockie spódniczki i latają, dzwigając 50 kg kamienie, albo drzewo, rzucają na odległość,przeciagaja linę. Popisują się siłą jak Wikingowie. Drużyna  CARMEN właśnie zdobyła tytuł Mistrzowski .  Jest powód do  dumy.

A poniżej kilka fotek w wykonaniu Carmen z przebiegu zawodów.

 

 

 

 

„Copyright 2012! Das Copyright fuer Fotos / Bilder der Highland Games 2012 hat der 1. Nettetaler Highlander Verein e.V.

Zainteresowanych  odsyłam do linka powyżej. Tam można obejrzeć zdjecia z zawodów na całym świecie.

A dzisiaj dostałam link do filmu. Obejrzyjcie , bo wartoUśmiech


Wczasy w mieście

4 komentarzy

Czasu za mało, grosza nie stało, wiec wczasy w mieście

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

i to by było na tyle Buziak

W ogrodzie

11 komentarzy

Burzowo i parno. Raz pada deszcz, raz grad  to znowu świeci słońce. Takie jakieś dziwne lato.

Pobiegłam przedwieczorną porą cyknąć parę zdjęć moim gruchotkiem. Za parę dni dostane nowy aparat i zobaczymy czy jakość zdjęć  polepszy się. Ale na razie mój stary wysłużony Canon

 

 

słoneczniki wyciągają swe dumne główki do słońca , a ono jak nie za chmurkami to pali niemiłosiernie. I tak na zmianę po sto razy dziennie

 

 

 

 

czereśnie nabrzmiały w słońcu i czekają na zbiory. Ciemne, ciężkie od słodkiego soku, olbrzymie. Wołają zjedz mnie

 

 

 

 


 

 

 

 

 

 

maliny kuszą czerwienią

 


 

 

 

orzechy na razie bezpiecznie rosną w swych zielonych łupinkach

 

 

 

 

przekwitły łubin i trawy  powodują siąkanie nosem. Więc smarkam i dorabiam wytwórców chusteczek higienicznych

 

 

 

i tylko ciężki upojny zapach lawendy ratuje trochę me astmatyczne oskrzela. Wszechogarniający zapach . Lawendowe krzewinki rosną wszędzie wokół. To kraina lawendy. Uspokaja i odurza….

 

http://www.nastrojowyogrod.pl/wp/wp-content/uploads/2010/06/Lawenda-120.jpg

 

 

 

 

 

 

 

Loty balonem cd.

3 komentarzy

Potężny wentylator nadmuchuje powietrze do powłoki balonu , która jest bardzo ciężka, tak że wlot musi trzymać dwóch silnych panów, a strumień powietrza urywa głowy

 

zanim jednak powłokę się nadmucha trzeba ja wyjąc z pokrowca i rozwinąć

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Baloniku nasz malutki , rośnij duży okrąglutki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

popatrzcie, teraz do napompowanego zimnym powietrzem balonu  wtłacza się gorące powietrze, widzicie ten ogień? to zdecydowanie najlepsze zdjęcie jakie udało mi się zrobić moim rozlatującym sie aparacikiem. No wysłużył się….

Powłoka  balonu zaczyna z wolna sie unosić. Wystarczyłu trzy wrzuty gorąca i balon podniósł się do góry. Asystenci mieli co robić. Trzymanie balonu to  duży  wysiłek. Najśmieszniejsze było to, ze jedną linką przywiązany był do auta , i już już miałam krzyczeć ze auto poszybuje w przestworza

 

 

 

ale najpierw do kosza wsiadają pasażerowie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

a tu zajrzałam balonikowi do brzucha…Mrugnięcie okiem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Balon powoli sie dzwiga,  podnosi , jeszcze jeden wdmuch gorącego powietrza….. i polecieł

 

 

 

 

a niebo było błękitne….

Loty balonem

11 komentarzy

Zostałam zaproszona żeby obejrzeć lot balonem.

Oto samochód z przyczepka w której mieści się podniebny żaglowiec

Dla zainteresowanych info, po kliknięciu na zdjęcie obejrzycie je w pełnoekranowym wymiarze.

 

 

 

 

 

tu wyjmowana jest czasza balonu. Ciężka ze aż strach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

a tu kosz , w którym szybuja podniebni zdobywcy przestworzy

 

 

 

 

 

 

na koszu montowany jest stelaż a na nim urządzenie do podgrzewania powietrza. To ta spirala.W koszu jest niewiele miejsca dla pasażerów, ale miejsce muszą znaleźć wszystkie niezbędne urządzenia, w tym butle z gazem do podgrzewania powietrza

 

 

 

 

 

 

 

 

Pilot odpowiada za wszystko. W tym roku był to jego pierwszy podniebny lot, w którym sprawdzał funkcjonowanie wszystkich urządzeń, szczelność powłoki.Do lotu balonem niezbędne są odpowiednie warunki pogodowe. Wszystko jest ważne.Przed startem wypuszcza się próbnik, taki mały balonik i mierzy się siłę wiatru.Wcześniej jednak trzeba uzyskać pozwolenie na lot, tak by był on  bezpieczny i jednocześnie nie kolidował z lotami samolotów z pobliskiego lotniska

 

 

Loty balonem to bardzo drogie hobby. Koszt jednego balonu kształtuje sie w granicach 180.000 euro. To tyle , ie kosztuje  wybudowanie małego domku. Wiele firm sponsoruje zakup balonu i umieszcza na powłoce swoje logo.Wymagając jednocześnie od pilota określonej liczby lotów.

Sam zakup balonu jest jednak jedną z części tego kosztownego hobby. Niezwykle drogie jest ubezpieczenie, 1000 euro, koszty licencji, nieustanne szkolenia , a także części zapasowe. Dziwnie to brzmi, części zapasowe, ale są to rożnego rodzaju linki, powłoka balonu, która czasem ulega rozdarciu, czy butle gazowe lub nagrzewacz.

 

 

 

 

 

ustawia się wielki wentylator,który będzie nadmuchiwał balon zimnym powietrzem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

tak wygląda kosz z zamontowanymi wszystkimi częściami. Kosz kładziony jest na boku na murawie i przyczepiony specjalnymi linami do powłoki balonu

 

Nie znam danych jaka kubatura,ilu podróżnych w ciągu doby, godziny. Wielkość?  Średniego miasteczka. Poziomy 2 , w porywach 3. 20 peronów wzdłuż promenady, zjazdy do metra.Tysiące sklepików,kawiarenek, sklepów. Nie musisz wychodzić na zewnątrz, by zaspokoić wszystkie potrzeby. Szum , ruch pospiech

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

… a że Matrix. A jakże. Tym razem bez ilustracji foto, bo chyba bym nie wyszła  żywa. Noc. Czekam na autobus do Polski. Życzliwa prawie Polka poradziła mi , żebym nie czekała na autobus na przystanku , bo nie wiadomo co się może wydarzyć. Zlekceważyłam, ale potem w te pędy wracałam na dworzec, wcale nie bezpieczniejszy, ale przynajmniej oświetlony. Matrix w w nocy zmienia oblicze. Już nie ma policji, spieszących podróżnych,otwartych promenadowych sklepików, przyjaznych podróżnych.Teraz są wałęsające się bandy wyrostków. Napite, naćpane, hałaśliwe, nieobliczalne i pewne swej siły. Prostytutki w niebotycznych obcasach, napici bezdomni  żebrzący o euro na następne piwo czy flachę.  Pachnie gandzią i wiszącą grandą w powietrzu. Znów szum i ruch , ale w innym wymiarze. A w tym wszystkim ja, jedyna dorosła osoba z góra bagażu jak na zmiłowanie czekająca na swój autobus. Ale zanim do niego dobrnę przejdę  , ciemnym placem, obok równie odrealnionych  gości pobliskiej dyskoteki. Wrzaski , trzask tłuczonego szkła i nareszcie siedzę w autobusie.

Nigdy więcej  Hanoweru nocą


  • RSS