W małym bo prawie 30 tysiecznym Barsinghausen na terenie starej kopalni,która na co dzień pełni funkcje muzeum,parku,i miejsca pikników zorganizowano lokalne targi.

Ludziska walili drzwiami i oknami by popatrzeć , spotkać się ze znajomymi i oczywiście napić się piwa z obowiązkowym Bratwurstwem , czyli kiełbasa z grilla.

Targi zostały zorganizowane z myślą o miejscowym przemyśle i handlu , by ożywić  gospodarkę ,pokazać co ciekawego dzieje się w okolicach  a jednocześnie po to, by miejscowa społeczność  zapoznała się z przedsiębiorstwami działającymi na ich terenie.

wejście na teren kopalni i zaraz nas wita wagonik na węgiel

a tu powiększone zdjęcie z dawnych czasów  z oznaczeniami co gdzie było ulokowane

 

wagoniki do przewozu węgla i robotników

 

 

 

 

 

 

tory kolejowe , takie wąziutkie  żeby zmieściły się w chodniku kopalnianym, zupełnie jak zabawki albo wesołe miasteczko dla dzieciaków

 

 

 

 

 

a tu wielki kubeł do wyciągania urobku

i szyb , no może ma za 3 metry wysokości , taka miniatura  naszych ślaskich

 

 

 

 

 

 

 

 

no i wystawy. Najróżniejsze.

Zadbano o czas  dzieci. Klauny z   baloników produkowały zwierzątka

 

 

 

 

a tu …. szkło w du…ie reklama  firmy

 

dzieci próbują sił w budowaniu murów

 

 

 

 

i zgodny z niemiecką estetyką,niekoniecznie nam polakom podobajacy  sie gipsowy koń

 

 

 

 

 

 

 

 

a na kosiarkach mozna było pojezdzic

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zawsze zazdrościłam Niemcom dlaczego tak  szybko i równomiernie rozwijają się.Pomijam aspekty historyczne typu reperacje i zagrabienia.Nie czas to i miejsce na takie rozważania.A my pewnie nigdy nie dowiemy się najprawdziwszej prawdy.Zresztą prawda jest względna.

W Niemczech przemysł jest rozdrobniony.Nie ma wielkich fabryk zajmujących parę czy paręnaście hektarów jak nasze Puławy,Azoty czy Ursus.W każdej natomiast miejscowości spotkacie jakiś zakładzik, zakład zatrudniający parę/paręnaście osób, które działają na lokalnym  rynku, lub też produkują na zlecenie innych.To system naczyń połączonych.Wielkie koncerny tez lokują w małych miejscowościach swoje oddziały,co daje miejscowej ludności zatrudnienie,stałą pracę, stabilna płacę, które wiaże ludzi właśnie z tym miejscem. W  każdej wiosce jaka spotkałam sa piękne domki jednorodzinne.Ludzie budowali i budują na potęgę, gdyż mogą liczyć na dogodny system kredytowania , przy czym  raty te są nieznacznie większe od czynszu za wynajmowane mieszkanie.Budownictwo jest motorem napędowym  gospodarki i widać to na każdym kroku.W każdej nawet najmniejszej miejscowości  z pietyzmem spogląda sie na stare budowle , slady przeszłości.Przyzwyczajona do naszych wielkich muzeów do naszego monumentalizmu z początku trochę pokpiwałam z tych mini muzeów.Uświadomiłam sobie jednak, ze tak właśnie buduje się miłość do malej ojczyzny.